Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Ludzie »

Fałszywa maskotka?

Anna Pawlikowska


08-02-2013 / AP

Osobiste relacje świadków Holokaustu od dawna budzą ogromne zainteresowanie. Ostatnio jednaj te najbardziej poruszające okazują się falsyfikatami. Czy dotyczy to także świetnie sprzedającej się historii żydowskiego chłopca w odziale SS?


Czy Kurzem, maskotka SS-manów, rzeczywiście jest Żydem ocalonym z Holokaustu, czy Łotyszem? /fot. Internet

Czy Kurzem, maskotka SS-manów, rzeczywiście jest Żydem ocalonym z Holokaustu, czy Łotyszem? /fot. Internet

 Chodzi o Alexa Kurzema, australijskiego rencistę, bohatera biograficznej książki opowiadającej o jego cudownym ocaleniu. Dyrektor Centrum Szymona Wiesenthala wątpi w prawdziwość jego autobiograficznego świadectwa, w którym podaje się on za ocalonego z Holokaustu i twierdzi, że jako dziecko był maskotką nazistów. Efraim Zuroff, szef jerozolimskiego biura Centrum Wiesenthala, swoje wątpliwości zawarł w liście do nowojorskiej Konferencji Żydowskich Roszczeń Majątkowych wobec Niemiec (Claims Conference on Jewish Material Claims Against Germany)

“W tym przypadku wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z oszustwem, ale tylko szeroko zakrojone śledztwo mogłoby ostatecznie wyjaśnić, czy Kurzem rzeczywiście jest ocalonym z Holokaustu, w co szczerze wątpię, czy też hohsztaplerem, którego główną motywacją było zdobycie fortuny i sławy za pomocą kłamstw na temat swoich niezwykłych wojennych doświadczeń” – napisał Zuroff w liście skierowanym do wiceprezesa Claims Conference Grega Schneidera oraz przewodniczącego Juliusa Bermana.

Kurzem w 1999 r. otrzymał odszkodowanie z Claims Conference. Niedawno jego sprawa została przekazana rzecznikowi tej organizacji, Shmuelowi Hollanderowi. W dossier Kurzema znalazły się dokumenty dochodzenia przeprowadzonego przez dwoje amerykańskich naukowców, Barry’ego Resnicka i Colleen Fitzpatrick, których wątpliwości wzbudziła audycja z udziałem Kurzema nadana w 2009 r. w popularnym programie CBS „60 Minutes”.

Kurzem twierdzi, że jest białoruskim Żydem i podczas wojny był jako dziecko świadkiem śmierci swojej matki, brata i siostry podczas masakry Kojdanowa na Białorusi (obecnie Dzierżyńsk), a potem długi czas ukrywał się w lesie, by w końcu zostać przygarniętym przez łotewskiego policjanta i stać się maskotką oddziału Łotewskiego Legionu SS.

Amerykanie nie podważali tego elementu jego opowieści, ale twierdzą, że nie mógł być świadkiem wymordowania swojej rodziny oraz że przypuszczalnie nie urodził się jako Żyd. Przedstawiciel Claims Conference, której działacze oskarżani są o zdefraudowanie blisko 60 mln dolarów z funduszów przeznaczonych na odszkodowania dla ofiar Holokaustu, podkreśla, że dochodzenie w tej sprawie będzie prowadzone „z najwyższą powagą”.

Alex Kurzem odpiera te posądzenia. Opowiedziana przez niego historia stała się w 2003 r. kanwą filmu dokumentalnego, a następnie – w 2007 r. – bestsellerowej książki pt. „Maskotka. Nazistowski sekret mojego żydowskiego ojca” (polskie wydanie ukazało się w 2008 r.), których autorem był jego syn Mark (zmarł w 2009 r.) Opisy niezwykłej historii „dziecka pułku” oddziału SS, które okazało się żydowskim dzieckiem i po latach wyjawia rodzinie swoje zagmatwane dzieje, powtarzały najważniejsze światowe media. Książkę Marka Kurzema przetłumaczono na trzynaście języków, w Hollywood trwają prace nad jej adaptacją na potrzeby filmu fabularnego. Swoją własną książkę o Krzemie wydało dwóch dziennikarzy „Gazety Wyborczej” (Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski Nie trzeba mnie zabijać, Warszawa 2008). 

Nikt z wydawców, żaden z dziennikarzy nie miał wątpliwości, że opowieść sympatycznie wyglądającego, błękintookiego emeryta z Melbourne jest prawdziwa. Co zatem wzbudziło podejrzenia Barry’ego Resnicka?

- Po lekturze książki i obejrzeniu telewizyjnej audycji nie miałem żadnych konkretnych podejrzeń, ale to wszystko wydało mi się mocno przesadzone – mówi Resnick, profesor college’u, którego część rodziny zginęła w Holokauście. Zwrócił się o więcej informacji o Kurzemie do wydawcy książki, Penguin Books w USA, gdzie usłyszał, że to nie jego interes.

- Jeden z historyków powiedział mi, że istotnie, zdarzały się historie przygarniani dzieci przez oddziały wojsk,[zachowała się zresztą niemiecka kronika filmowa, której bohaterem jest mały Kurzem w mundurze SS], ale to, żeby on mógł być Żydem, wydało mi się mało prowdopodobne.
Resnick zwrócił się do dr Colleen Fitzpatrick, specjalistki od identyfikacji genetycznej, która przyczyniła się do zdemaskowania dwóch fałszywych relacji na temat ocalenia z Holokaustu. Zarówno „Przeżyć z wilkami”, jak i “Anioł przy płocie” okazały się historiami wyssanymi z palca, przy czym autorka pierwszej książki, Misha Defonseca, nie była nawet Żydówką, zaś autor drugiej, Herman Rosenblat, zmyślił życiorys swój i żony.

Fitzpatrick zwróciła się do Kurzema o materiał do badania genetycznego, które można było bardzo łatwo zwryfikować, gdyż według informacji zawartych w jego książce w Mińsku żyje jego przyrodni brat Eryk Halperin.
Kurzem jednak odrzucił tę propozycję. Dziennikarzowi „Haaretz” powiedział:
- Nazwali mnie kłamcą, oszustem... Jak mógłbym współpracować z kim takim?! Gdyby ta Fitzpatrick ładnie poprosiła...
Potem zgodził się na badanie, jak odnotował „Herald Sun” wydawany w Melbourne, pod warunkiem, że dostanie za to 100 tys. dolarów.

Te pieniądze mogą mu się w przyszłości bardzo przydać. Pod koniec lat 90. złożył wniosek o niemieckie odszkodowanie, które wypłacała Claims Conference. Początkowo mu odmówiono – był przecież jako dziecko wcielony do oddziału SS. Po odwołaniu przyznano mu jednak rentę. Greg Schneider potwierdza, że Kurzem będzie ją otrzymywał dopóki nie potwierdzą się podejrzenia co do prawdziwości jego świadectwa. Ale sprawa wzbudziła zainteresowanie FBI – która prześwietla finanse organizacji w związku z oskarżeniem o defraudację, a także rządu Niemiec.

Pewne wątpliwości co do wiarygodności Kurzema pojawiły się już pod koniec lat 90., gdy w Żydowskim Centrum Holokaustu w Melbourne złożył swoje świadectwo, podobnie jak dwa tysiące innych ocalonych z Holokaustu, ale zastrzegł, że jego nagranie nie może być nikomu pokazywane bez jego zgody. Zadeklarował, że byłby skłonny dokonać „comin-out’u” jako Żyd, jeśli otrzyma 17 tysięcy dolarów. Kilka lat później w rozmowie z dziennikarzem „Haarezt” nie zaprzeczył, że tak było. Tłumaczył, że jego posiadłość była zadłużona na tę sumę w lokalnej organizacji litewskiej.
- Gdybym powiedział Litwinom, że jestem Żydem, mogłoby się im nie spodobać, że dofinansowali Żyda, który udaje Litwina, żeby wyciągnąć pieniądze – mówi Kurzem. – Dlatego powiedziałem, że jeśli mi dadzą 17 tys. dolarów, to spłacę moje długi i będę mógł publicznie ogłosć, że jestem Żydem.
Można przypuszczać, że dociekania, co jest prawdą, a co nią nie jest w reacji Alexa Kurzema, będą jeszcze jakiś czas trwały. Ostatnio zaczął zaprzeczać, jakoby kiedykolwiek uważał się za Ilję Halperina, syna krawca Salomona.
- To centrum żydowskie z Mińska uznało, że tak jest. Ja pamiętałem tylko nazwę miejscowości i to, że mój ojciec był krawcem.
Zatem badania DNA potwierdzające, że nie jest on spokrewniony z Erikiem Halperinem, nie wystarczą, by pozbawić Kurzema renty od rządu niemieckiego.

Czy dołączy on kiedyś do kilkuosobowego – na razie – grona fałszywych świadków, których historie poruszały masową wyobraźnię, niezdolną do krytycznego osądu, gdy pada hasło „ocalony z Holokaustu”? I Binjamin Wilkomirski, i Misha Defonesca, i Herman Rosenblat są nie tylko mistyfikatorami. Są też ofiarami niepohamowanego łaknienia masowego odbiorcy. „Wilkomirski, Defonesca i Rosenblat nie zdobyliby takiego rozgłosu, gdyby nie media, które jeszcze bardziej lubią wzruszające, nieprawdopodobne historie” – pisze Agniesza Haska w szkicu „Zapętlenia pamięci i wyobraźni. Trzy opowieści o Zagładzie”. – „Wydaje się, że we wszystkich przypadkach rozgłos był czynnikiem, z powodu którego pamięć i wyobraźnia jeszcze bardziej się zapętliła, do tego stopnia, że sami autorzy uwierzyli w swoje fałszywe historie i tak zażarcie ich bronili. Oczywiście pojawia się tu pytanie, czy zainteresowanie mediów było związane bardziej z nieprawdopodobieństwem opowieści, czy z faktem, że dotyczyły one Zagłady? Czy nie jest tak, że w kulturze popularnej mamy do czynienia ze swoistą „licytacją na traumy”, a trauma Zagłady jest tu wysoko punktowana?”

Anna Pawlikowska 

Korzystałam z „Haaretz” i „Zagłada Żydów. Studia i Materiały” nr 6, 2010)
 

do druku

poleć stronę