Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Ludzie »

Bicz na liberała

Oprac. A. Pawlikowska


31-07-2013 / AP

 Saudyjski administrator portalu społecznościowego poświęconego debacie na temat roli religii, został skazany na siedem lat więzienia i chłostę. Oto konsekwencje próby wcielenia w życie zachęt do otwartej dyskusji, głoszonych przez króla Arabii Saudyjskiej – ale za granicami tego kraju.


29 lipca sąd w Dżeddah uznał, że 31-letni bloger i liberalny działacz Raif Badawi jest winien przestępstwa przeciwko prawu dotyczącemu przestępstw cybernetycznych, a także obrazy islamu na swojej stronie internetowej i w telewizyjnych komentarzach. Skazany na siedem lat i 600 batów Badawi trzy dodatkowe miesiące spędzi w więzieniu za „nieposłuszeństwo wobec ojca”. Uwolniono go natomiast od zarzutu apostazji, zagrożonego karą śmierci. Organizacja praw człowieka Human Rights Watch podkreśla, że oskarżenie oparto wyłącznie na pokojowej próbie swobody wypowiedzi, którą podjął Badawi.

Swoją stronę internetową Free Saudi Liberals założył w 2008 r., chcąc w niej podjąć dyskusję na temat kwestii religijnych i politycznych w jego kraju. Bloger został aresztowany w Dżeddzie w lipcu 2012 r.

Nadim Houry, szef bliskowschodniego oddziału HRW zwraca uwagę, że wyrok jest nieproporcjonalnie surowy w stosunku do przewinień Badawiego.
- Ten wyrok wystawia na pośmiewisko twierdzenia władz Arabii Saudyjskiej, jakoby wspierały one reformy i dialog religijny – mówi Houry. 

Orzeczenie sędziego precyzuje, ze pięć lat więzienia to wyrok za obrazę islamu i złamanie prawa dotyczącego przestępstw cybernetycznych z 2007 r. Sąd uznał, że afirmacja liberalizmu nosi podobieństwo do niewiary w Boga, zatem podlega penalizacji. Strona Badawiego została zamknięta, a do wyroku dodano dwa lata więzienia za obrazę saudyjskiego Komitetu Wspierania Cnoty i Zapobiegania Występkom, który pełni w tym kraju rolę policji obyczajowej. Trzy dodatkowe miesiące bloger spędzi w więzieniu z powodu licznych publicznych sporów ze swoim ojcem. Szczególnie niebezpieczny zarzut apostazji został oddalony, gdy Badawi przed sądem wyrecytował islamskie wyznanie wiary Szehadeh.
Adwokat Badawiego, Walid Abu al-Khair, ma 30 dni na złożenie odwołania od wyroku sądu.

Bloger od lat miał problemy z saudyjskim prawem z powodu podnoszenia przez niego kwestii religijnych. Pierwszy raz został aresztowany w marcu 2008 r., ale po jednym dniu go wypuszczono. W maju tego samego roku został formalnie oskarżony za „utworzenie strony internetowej, która obraża islam”. Wyjechał wtedy z kraju, by powrócić, gdy prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie. W 2009 r. otrzymał zakaz wyjazdu z granicę, zakazano mu także prowadzenia biznesu, co pozbawiło go środków do życia.

Badawi wraz z użytkownikami swojej strony ogłosił w 2012 dzień 7 maja Dniem Saudyjskich Liberałów, mając nadzieję, że otworzy to swobodną debatę na temat wartości liberalnych oraz na temat różnicy pomiędzy „popularną” a „upolitycznioną” religią.

W marcu 2012 r. znany islamski duchowny, szejk Abdulrahman al-Barrak wydał fatwę uznającą Badawiego za „niewiernego i odstępcę, który zasłużył, by skazać go wedle tego, na co zasługują jego słowa”. Według al-Barraka bloger miał kiedyś powiedzieć, że „muzułmanie, Żydzi, chrześcijanie i ateiści są sobie równi”, stwierdził też, że nawet, jeśli nie są to jego własne słowa tylko cytat, to powtórzenie ich jest karygodne. W 2012 r. w obawie przed represjami opuściła Arabię Saudyjską żona Badawiego wraz z dziećmi, zaś jej rodzina usiłowała doprowadzić do przymusowego rozwodu małżonków.

Po aresztowaniu blogera w 2012 r. Amnesty International uznała go za więźnia sumienia.

Prawo międzynarodowe gwarantuje swobodę wypowiedzi. Według międzynarodowych standardów można ją ograniczać jedynie w wyjątkowych sytuacjach, jak oszczerstwo czy zniesławienie dotyczące osób prywatnych, a także wypowiedzi zagrażające bezpieczeństwu narodowemu. Ograniczenia muszą być wyszczególnione i wyraźnie zdefiniowane, a także proporcjonalne do zagrożenia chronionych w ten sposób wartości. Fakt uznania jakiejś wypowiedzi przez osoby publiczne za obraźliwą nie jest dostatecznym usprawiedliwieniem jej ukarania, co potwierdził Komitet Praw Człowieka ONZ w swoim komentarzu w 2011 r.

Król Abdullah za granicami swojego kraju jest uznawany za władcę sprzyjającego dialogowi i wymianie idei między religiami, wydaje się jednak, że tolerancja władz wobec otwartej dyskusji kończy się tam, gdzie zaczyna się terytorium Arabii Saudyjskiej. (Reuters)

do druku

poleć stronę