Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Ludzie »

Julian Tuwim (1894 – 1953)


27-12-2013 / AP

  Dziś mija sześćdziesiąt lat od śmierci Juliana Tuwima. Poeta zmarł w zakopiańskiej „Halamie” na wylew krwi do mózu. Jednak prawdziwą przyczyną śmierci był halny i depresja, na którą całe życie chorował, a która nasililła się po pogrzebie Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.


Przyczyną wielu cierpień poety było duże, wypukłe znamię na lewym policzku, które starał się ukryć na większości fotografii. Jego matka nazywała je <i>czarcim piętnem</i> /fot. Internet

Przyczyną wielu cierpień poety było duże, wypukłe znamię na lewym policzku, które starał się ukryć na większości fotografii. Jego matka nazywała je czarcim piętnem /fot. Internet

Urodził się w 1894 r. w Łodzi. Rodzina Izydora Tuwima, poligloty i urzędnika bankowego, i Adeli z Krukowskich, osoby obytej i wykształconej, była zupełnie spolonizowana.
Poetyckim debiutem 16-letniego Tuwima był przekład wierszy Leopolda Staffa na ...esperanto. Swój pierwszy tom, „Czyhanie na Boga” (1918), wydał jeszcze w czasie studiów filozoficzno-prawniczych, których zresztą nigdy nie ukończył. Po ślubie ze Stefanią Marchew (1919) rozpoczął pracę zawodową, a jednocześnie swoją niezwykłą karierę poetycką, której ważnym początkowym etapem było założenie – wraz z Lechoniem, Słonomskim, Wierzyńskim i Iwaszkiewiczem – grupy Skamander, jednego z najważniejszych zjawisk literackich XX-lecia międzywojennego.

Po wybuchu wojny Tuwim wraz z żoną i przyjaciółmi ze Skamandra emigruje przez Rumunię do Paryża. Stamtąd przenosi sie kolejno do Lizbony, potem wyrusza do Ameryki Południowej, by w końcu na kilka lat osiąść w Nowym Jorku. Tam właśnie dochodzi do silnego rozłamu pomiędzy przyjaciółmi, na skutek poparcia, którego Tuwim udzielił przemianom ustrojowym zachodzącym w Polsce. Straciwszy wskutek tego stypendium rządu londyńskiego Tuwimowie w 1946 r. wrócili do Polski. Poeta – hołubiony przez władze PRL – pisywał okolicznościowe wiersze, publikował literackie kurioza, zajmował się przekładami, lecz jego talent przygasł.

Na początku grudnia 1953 r. Tuwim uczestniczył w pogrzebie Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, z którym łączyła go przyjaźń. Swój ostatni utwór poświęcił Gałczyńskiemu.
Jego śmierć mocno Tuwima przygnębiła. Był w depresji, skarżył się na serce, ale lekarz, który go zbadał, nie dostrzegł nic groźnego. 17 grudnia poeta wraz z żoną wyjechał do Zakopanego, gdzie był już m.in. Seweryn Polak i Jan Marcin Szancer. Sylwestra Tuwimowie zamierzali spędzić z Ludwikiem Hieronimem Morstinem i jego żoną, którzy wraz z żoną mieszkali w Zakopanem po utracie Pławowic, podkrakowskiego pałacu, gdzie w latach 20. odbywały się słynne zjazdy poetów.

Wigilię spędzili w pensjonacie, gdzie Tuwim wypatrywał pierwszej gwiazdki, dzielił się ze wszystkimi opłatkiem. "Bo chociaż jestem Żyd, jestem przecież Polak" – miał powiedzieć. W pierwszy dzień świąt z przyjaciółmi zrobili ognisko, słuchali w pensjonacie operowych arii. Zbliżał się halny.

Jego nadejście 27 grudnia przyprawiło Tuwima o chandrę. Przedpołudnie spędził m.in. z Szancerem w jednej z zakopiańskich knajp. Zanotował wtedy na serwetce zdanie, które okazało się jego ostatnim zapisanym słowem: "Ze względów oszczędnościowych polecam zgasić światłość wiekuistą...". Wypił więcej niż zazwyczaj – kilka dużych kieliszków wódki, prosił kolegów, żeby nie mówili o tym jego żonie. Stefania Tuwimowa i tak zauważyła, że wypił więcej niż miał w zwyczaju. Robił wrażenie rozdrażnionego, poruszał się niepewnym krokiem. Stefania odwiozła go do pensjonatu "Halama" i położyła do łóżka. Wydawało się, że wszystko wraca do normy.

Ale około trzeciej po południu Tuwim zmarł na wylew krwi do mózgu. Zakopiański rzeźbiarz Antoni Hyla wykonał maskę pośmiertną poety. Gdy trumna stała w kostnicy zakopiańskiego cmentarza, wszedł ktoś z ulicy i wyrecytował wiersz Tuwima "Do losu", w której jest fraza: "Miłość mi dałeś, młodość górną, / Dar ładu i wysokie żądze./ I jeszcze na uciechę durniom,/ Raczyłeś dać mi i pieniądze". Potem – jak zanotował Sewerym Pollak – przechodzień "Odwrócił się i wybiegł. Był to czytelnik nieznany". Tego samego dnia trumnę przewieziono do Warszawy, gdzie na Powązkach Wojskowych odbył się uroczysty pogrzeb poety, z udziałem władz państwowych, partyjnych dygnitarzy – ale też licznych czytelników jego poezji. Pośmiertnie nadano Tuwimowi Order Polonia Restituta z Wstęgą. A w londyńskich "Wiadomościach" Marian Hemar napisał: "Sławił swoimi strofami Stalina, w plugawym pendant do swoich dawnych wierszy o Piłsudskim".

Rok 2013 został przez Sejm RP ustanowiony Rokiem Juliana Tuwima.

do druku

poleć stronę