Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Pomnik Sprawiedliwych – debaty ciąg dalszy

Gazeta Wyborcza

Anna Pawlikowska


23-04-2013 / AP

 W ciekawej i zataczjącej szerokie kręgi dyskusji toczącej się na łamach „GW” na temat usytuowania przyszłego pomnika Sprawiedliwych – Polaków, którzy ratowali Żydów od Holokaustu, warto odnotować kilka kolejnych wypowiedzi.


Muzeum Historii Żydów Polskich, widok według projektu /fot. Internet

Muzeum Historii Żydów Polskich, widok według projektu /fot. Internet

 Dyskusję wywołał emocjonalny w tonie artykuł Barbary Engelking, która skrytykowała zamysł wzniesienia takiego pomnika w okolicach Muzeum Historii Żydów Polskich, czyli na terenie dawnego getta, uznając, że w ten sposób polska narracja będzie się starała zagłuszyć żydowską, a sam pomnik będzie przejawem „próżności, strachu i pychy”.

Na ten temat zabrali głos m.in.: Adam Daniel Rotfeld, Konstanty Gebert, Halina Flis-Kuczyńska, a także Daniel Passent oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Mirosław Sawicki, nauczyciel i były minister edukacji, w swoim tekście odnosi się bezpośrednio do argumentacji Konstantego Geberta, który – przypomnijmy – uważa, że pomnik powinien stanąć w sąsiedztwie Muzeum, gdyż jego brak w tym miejscu oznaczałby, że konflikt pamięci polskiej i żydowskiej jest nie do przezwyciężenia. Podkreśla też aspekt pedagogiczny takiego obiektu. Sawicki pisze, że akceptuje wszystkie jego argumenty na rzecz wzniesienia pomnika, za wyjątkiem jego usytuowania. Uznając bowiem czyny Sprawiedliwych (sam wywodzi się z rodziny nagrodzonej za ratowanie Żydów) za powód do „dumy narodowej” stwierdza, że należy pracować „nad tym, żeby Sprawiedliwi nie musieli się wciąż ukrywać”. „Nie zamykajmy ich w getcie Holocaustu” – dodaje. Uznając, że ukrywający Żydów musieli zmagać się przede wszystkim z resztą polskiego społeczeństwa, postuluje, by ścianę z nazwiskami Sprawiedliwych umieścić w części muzealnej ekspozycji dotyczącej wojny, zaś „pomnik powinien stanąć w przestrzeni publicznej, ale poza obszarem dawnego getta”.

Ciekawą perspektywę proponuje w swoim esencjonalnym, krótkim tekście prof. Anna Wolff-Powęska, politolog, znawczyni problematyki niemieckiej. Przypomina mianowicie wielkie debaty, które przez całe dziesięciolecia toczyły się w Niemczech na temat sposobów upamiętnienia ofiar hitleryzmu. „Natychmiastowa reakcja innych grup ofiar, m.in. Sinti i Romów, homoseksualistów, prześladowanych za polityczne przekonania, upośledzonych, Polaków, postawiła z całą mocą problem segregacji i hierarchizacji ofiar, które poczuły się ofiarami drugiej kategorii” – pisze. Przywołując list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1966 roku podkreśla, że pamięć Sprawiedliwych powinna zostać uhonorowana „obok tych, dla których narażał życie”. I dodaje: „Chociażby po to, by Polacy, Żydzi i Niemcy mogli być narodami lepszej przyszłości. Rasistowskie ideologie nie pozwalały być jednocześnie Żydem i Niemcem, Żydem i Polakiem. Sąsiedztwo symboli pamięci ofiar i ich wybawców w Warszawie winno być wyrazem przezwyciężenia demonów nienawiści, gestem pojednania, które zawsze jest skierowane w przyszłość”.

Z kolei Michał Broniatowski postuluje, by zamiast pomnika uczcić Sprawiedliwych podobnie, jak w Warszawie czci się ofiary okupacji i powstania warszawskiego – umieszczając w różnych miejscach indywidualne tablice poświęcone poszczególnym postaciom i zdarzeniom.

Natomiast Zygmunt Rolat, filantrop, niesłychanie zasłużony dla idei powstania Muzeum Historii Żydów Polskich, mówi, że wręcz nie wyobraża sobie Muzeum bez upamiętnienia Sprawiedliwych. „Rezygnowanie z pomnika dla Sprawiedliwych koło Muzeum Żydów Polskich byłoby w tym miejscu tworzeniem nowego getta, czyli de facto realizacją planu Niemców dla tej części Warszawy”- zauważa Rolat. Podkreśla też – co ma specyficzną wagę ze względu na losy jego rodziny – że w Polsce za pomoc w ukrywaniu Żydów groziła kara śmierci, podczas gdy na przykład w Danii karą były dwa lata więzienia. „Dziś Sprawiedliwi z Polski i Danii mają takie same drzewka w instytucie Yad Vashem w Jerozolimie. Ale to nie są takie same drzewka, bo ryzyko związane z ukrywaniem Żydów w obu krajach było zupełnie inne. I o tym trzeba mówić” – twierdzi sponsor Muzeum. „Uważam, że prędzej czy później taki pomnik powstanie, i to blisko Muzeum Historii Żydów Polskich. Moim celem jest, by taki pomnik powstał jak najszybciej i jak najbliżej Muzeum. To kwestia czasu. Proszę mi wierzyć, że nie jestem sam” – zaznacza.

W artykule napisanym przez Agnieszkę Graff i Rafała Szymczaka, mających, jak podkreślają, „poczucie przynależności do obu narodów, których sprawa dotyczy”, pada spostrzeżenie, iż debata wokół planowanej lokalizacji zeszła na niewłaściwy tor. „Pomnik Sprawiedliwych stał się tematem, który dzieli, tymczasem w naszym mniemaniu powinien łączyć” – piszą autorzy artykułu. I wyjaśniają: „Projekt pomnika i problem jego lokalizacji odczytywany jest wedle matrycy: my – oni, swój – obcy, Polacy – Żydzi. Gdy posługujemy się logiką politycznego sporu, okazuje się, że pomnik to polski znak w żydowskiej dzielnicy, znak zawłaszczenia cierpień narodu żydowskiego przez Polaków, pretekst do porównywania, kto cierpiał bardziej, ginął w straszniejszych okolicznościach. Lub wręcz głos w debacie o Jedwabnem – pamięć o Sprawiedliwych ma rzekomo unieważnić małość i podłość tych Polaków, którzy byli obojętni na zbrodnię lub przyłożyli się do Zagłady. Każde z tych odczytań budzi nasz głęboki sprzeciw”.

Podkreślając, że chodzi o „naszych Sprawiedliwych”, nie o polskość czy żydowskość, ale o konkretnych ludzi, którzy przyczynili się do uratowania innych, równie konkretnych, autorzy przytaczają wzruszające dzieje swoich najbliższych, ocalonych jako dzieci przez Polaków, często przez anonimowych. „Nawet jeśli nie znamy ich imion, są to konkretne osoby, dzięki którym żyją nasi rodzice i my sami, dzięki którym odradza się obecnie społeczność żydowska w Polsce”. W kontekście tych osobistych losów polityczne gry wokół Sprawiedliwych wydają się obojgu autorom nieznośne, a nacjonalistyczny wątek sporu – odrażający. („Czy oni chcieliby stać się dowodem na to, że Polacy cierpieli równie wiele co Żydzi? Czy chcieliby, aby ich gest uratowania dziecka przed Zagładą [...] stał się przeciwwagą dla strasznej prawdy o szmalcownikach, Jedwabnem czy "złotych żniwach"?”)

Zdaniem Graff i Szymczaka argumentem przeciwko lokalizacji pomnika bezpośrednio przy Muzeum jest to, że ze względu na silny przekaz o „nie-Sprawiedliwych” obecny w żydowskiej narracji, pomnik Sprawiedliwych w tym miejscu zostałby przez wielu Żydów odebrany jako prowokacja. „Niezależnie od tego, czy prowokacja ta jest zamierzona, czy nie, uważamy, że z tym odczytaniem należy się liczyć. Oznacza to, że pomnika w tym miejscu budować nie wolno. Pomnik (podobnie jak Muzeum) powinien łączyć, a nie dzielić. [...]Nie po to Sprawiedliwi ginęli, ratując Żydów, żeby teraz w ich imieniu rozpalać spory” – podkreślają autorzy.

Apelują jednak, by znaleźć dla pomnika tych, którzy „sprzeciwili się Zagładzie”, miejsce na terenie dawnego getta. Zdaniem Graff i Szymczaka pomnik taki „będzie miał tylko jedną wadę – że powstał tak późno”.

Źródło: „Gazeta Wyborcza” ,

Mirosław SawickiPomnik Sprawiedliwych poza gettem. Konstantemu Gebertowi w odpowiedzi, "GW", 16 kwietnia 2013; Anna Wolff-Powęska, Sprawiedliwi obok powstańców, "GW", 15 kwietnia 2013; Michał BroniatowskiJak uczcić Sprawiedliwych: wieszajmy tablice wdzięczności, "GW", 16 kwietnia 2013; Nie twórzmy nowego getta, rozmowa Marcina Wojciechowskiego z Zygmuntem Rolatem, "GW", 19 kwietnia 2013; Agnieszka Graff, Rafał Szymczak, To są Nasi Sprawiedliwi, "GW", 23 kwietnia 2013.

 

do druku

poleć stronę