Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Raport na temat antysemityzmu

Ha'aretz


30-04-2013 / MF

Co roku w przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, Kantor Center Database for the Study of Antisemitism and Racism na Uniwersytecie w Tel Awiwie publikuje raport na temat antysemityzmu na świecie. W stosunku do wyników badań opublikowanych w 2012 roku, liczba incydentów antysemickich wzrosła o 30%, po dwuletnim spadku.


Budapeszt, Węgry – członkowie ultraprawicowej

Budapeszt, Węgry – członkowie ultraprawicowej

Publicysta „Haaretz’u” Ofer Aderet przeprowadził rozmowę z autorami tegorocznego raportu na temat antysemityzmu – Diną Porat, kierownikiem Centrum, oraz dr. Haimem Firebergiem, ekspertem od statystyki.

Podstawowym problemem, który należało rozstrzygnąć podczas pisania raportu, była odpowiedź na pytania: w jaki sposób odróżnić incydent antysemicki od zwykłego przestępstwa, oraz w jaki sposób uniknąć klasyfikowania wszystkich krytycznych wypowiedzi o Izraelu jako antysemickie?

"Nie tylko prowadzimy bazę incydentów antysemickich – zajmujemy się również badaniami nad kulturą, na polu której rozwija się antysemityzm” – mówi Dina Porat. Zauważa, że jeżeli ktoś użyje zwrotu „brudny Żyd” w Kijowie, fakt ten nie zostanie zgłoszony jako incydent antysemicki – to określenie używane było w regionie przez wieki i jest zakorzenione w kulturze. Tymczasem ten sam zwrot użyty w Paryżu jest już odbierany bardzo negatywnie.

Według dra Haima Fireberga „najważniejsza jest ostrożność – jeżeli nie jesteśmy przekonani, czy jakiś incydent można uznać za przejaw antysemityzmu, nie zostaje włączony do raportu”. "Moglibyśmy doliczyć jeszcze kilka incydentów do tych 686, które zaklasyfikowaliśmy jako antysemickie w zeszłym roku. Jeżeli jednej nocy przy ulicy zamieszkanej przez kilka rodzin żydowskich obrabowano dziesięć mieszkań, wciąż traktujemy to jako jeden incydent antysemicki, w przeciwieństwie do policji, która każde włamanie odnotuje jako osobny przypadek”.

Fireberg powołuje się na sytuację, w której ojciec żydowskiej rodziny wracał z dziećmi do domu z synagogi – wydarzenie miało miejsce w Wielkiej Brytanii. „Samochód jadący ulicą nagle przyspieszył, wjechał na chodnik i w ostatniej chwili skręcił z powrotem na drogę. Z jednej strony można założyć, że był to przypadek, w którym ktoś nagle stracił panowanie nad kierownicą – wówczas nie uznamy tego wydarzenia za przejaw antysemityzmu. Z drugiej strony, obserwujemy, że incydenty tego typu wciąż się powtarzają”. Zdaniem Fireberga wydarzenia te powinny być klasyfikowane jako „grożenie”.

Dina Porat twierdzi, że „aby incydent mógł zostać uznany za antysemicki musi być skierowany bezpośrednio przeciwko osobie pochodzenia żydowskiego lub własności żydowskiej. Jeżeli ktoś w Rosji namaluje swastykę na znaku drogowym i napisze <brudny Żyd>, niekoniecznie zostanie to uznane za incydent antysemicki. Jednak na pewno wydarzenie tego typu zostanie wzięte pod uwagę podczas przeprowadzania analizy antysemickich nastrojów w danym kraju”.

Od 1989 r., kiedy rozpoczęto systematyczne badania, tylko w 2009 r. odnotowano wyższą liczbę incydentów antysemickich niż w 2012 r. Wzrost nastrojów antysemickich, który odnotowano w pierwszych dwóch i pół tygodnia stycznia 2009 r., wiązał się z izraelską operacją Płynny Ołów w Strefie Gazy. „Z naszych badań wynika, że bieżące wydarzenia mają wpływ na wzrost antysemizmu – tak właśnie było w przypadku operacji Płynny Ołów” – tłumaczy Fireberg.

Jednak Dina Porat zauważa, że ta zasada nie zawsze się sprawdza; na przykład, podczas izraelskiej operacji Filar Obrony w Gazie w listopadzie 2012 r., „wykres incydentów antysemickich w ogóle nie wykazał tendencji wzrostowych. Antysemityzm nie jest papierkiem lakmusowym tego, co Izrael robi albo co dzieje się na Bliskim Wschodzie. To bardzo powierzchowne i nieprofesjonalne postrzeganie tego zagadnienia. Naprawdę istotne są czynniki ekonomiczne, społeczne i polityczne – w czasach kryzysu finansowego pojawiają się nowe grupy społeczne, przeważnie skrajnie prawicowe, a przez to często antysemickie”.

Wzrost zainteresowania kwestią obrzezania chłopców w Niemczech w 2012 r., próby zdelegalizowania uboju rytualnego w Holandii i zakaz noszenia religijnego nakrycia głowy we Francji – czy są to wydarzenia, które należy uznać za przejaw antysemityzmu? Dina Porat przyznaje, że sytuacja jest skomplikowana. "Działania te nie miały na celu uderzać w wyznawców judaizmu, tylko w muzułmanów, którzy postrzegani są jako zamknięta grupa słabo integrująca się ze społeczeństwem. Do odnowienia dyskusji nad żydowskimi zwyczajami dochodzi przy okazji” – mówi.

Zespół Centrum podkreśla także różnicę pomiędzy atmosferą antysemicką a incydentami o charakterze antysemickim. "W tym roku zauważyliśmy, że antysemityzm nie miał nic wspólnego z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie – był po prostu przejawem przekonań antysemickich” – tłumaczy Porat. „Klasyczny antysemita uważa, że Żydzi zabili Chrystusa, że kontrolują gospodarkę światową, że są odpowiedzialni za kryzys, że są imigrantami, którzy zabierają antysemitom emerytury. Jest skierowany przeciwko Żydom dlatego, że są Żydami i przeciwko Izraelowi, dlatego, że jest państwem żydowskim. Być może lont znajduje się w Tel Awiwie, ale iskrę krzesze europejska skrajna prawica".

Według raportu duży skok w ilości incydentów antysemickich zaobserwowano we Francji. "Każdy normalny człowiek pomyśli, że po masakrze w Tuluzie, w której Mohammed Merah zamordował trzech uczniów i nauczyciela, społeczność muzułmańska wykona jakiś rachunek sumienia – tymczasem jest zupełnie odwrotnie " mówi Fireberg. "Terrorysta stał się wzorem dla naśladowania".

Na wątpliwości publicysty „Haaretz’u”, czy pracownicy Centrum – które jest częścią izraelskiego i żydowskiego uniwersytetu, utrzymywanego przez Żydów – mogą zachować obiektywizm w liczeniu incydentów antysemickich, Porat odpowiada: "To prawda, jesteśmy uniwersytetem żydowskim i izraelskim, dlatego ten dokument może być podejrzewany o stronniczość a priori. Można się spodziewać, że będziemy wyjątkowo podejrzliwi i jesteśmy, staramy się jednak wykraczać poza tę podejrzliwość”.

"Czasami mamy do czynienia z raportami przygotowanymi przez gminy żydowskie, które zawyżają liczbę incydentów lub używają takiej metody ich liczenia, która bardzo różni się od naszej. Ciężko pracowaliśmy, aby osiągnąć stosowane przez nas kryteria” – dodaje Porat.

"W naszej pracy stosujemy metody naukowe, pod stałym nadzorem profesorów uniwersyteckich. Każdy raport jest przed publikacją wielokrotnie oceniany, kontrolowany i krytykowany – zgodnie ze standardami dotyczącymi opracowań naukowych" – uzupełnia Fireberg. I podsumowuje: "Nawet, jeżeli jakaś społeczność żydowska twierdzi, że znalazła na swoim terenie dwanaście swastyk, po sprawdzeniu tej informacji może okazać się, że jest tam tylko jedna. Nigdy nie przyjmujemy danych bezwarunkowo i wszystko wielokrotnie sprawdzamy”.

Tłumaczenie i opracowanie: Małgorzata Urszula Fortuna

Źródło: Ofer Aderet, „Ha'aretz” , 7 kwietnia 2013 r.

do druku

poleć stronę