Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Islam domowej roboty

The Economist


20-05-2013 / MF

Wraz z rosnącą liczbą obywateli brytyjskich przechodzących na islam, lokalny odłam tej religii zyskuje coraz wyraźniejszy charakter. Konwertyci mają jednak poważny problem ze swoim wizerunkiem – pomimo niewątpliwych sukcesów żywe są obawy, że islam domowej roboty skupi się raczej na sianiu spustoszenia niż wiary.


Populacja muzułmanów w Wielkiej Brytanii wg spisu z 2001 r. (fot. Wikimedia Commons)

Populacja muzułmanów w Wielkiej Brytanii wg spisu z 2001 r. (fot. Wikimedia Commons)

Niektórzy z brytyjskich konwertytów angażują się w działalność terrorystyczną, np. skazany w zeszłym miesiącu Richard Dart urodzony w Dorset (hrabstwo w regionie South-West) czy Samantha Lewthwaite (żona konwertyty Germaine’a Lindsay’a, jednego z organizatorów zamachu w Londynie 7 lipca 2005 roku), która jest poszukiwana przez kenijską policję w związku z rzekomym udziałem w przygotowywaniu zamachu. Czasami żałuje się kobiet przechodzących na islam tylko dlatego, że religia ta uznawana jest za dyskryminującą kobiety – nawet w przypadkach, kiedy trudno mówić o ekstremizmie. Jednak pomimo tych obaw brytyjscy konwertyci, w większości spokojni ludzie, sprawili, że islam z religii imigrantów stał się również religią rodzimą.

Trudno jest podać dokładną liczbę nawróconych na islam mieszkańców Wysp – w Anglii i w Walii podczas spisów powszechnych pyta się tylko o aktualne wyznanie. Meczety nie prowadzą centralnego rejestru konwertytów, a niektórzy z nich decydują się nie mówić publicznie o zmianie religii. Kevin Brice z Walijskiego Uniwersytetu Trinity Saint David, na podstawie danych dotyczących pochodzenia i wyznania ze spisów oraz ankiet przeprowadzonych w meczetach, oszacował liczbę Brytyjczyków przechodzących rocznie na islam na ok. 5,2 tys., co łącznie daje ok. 100 tys. konwertytów na Wyspach.

„Prozelityzm nie ma na to dużego wpływu. Tylko kilka islamskich grup religijnych rozdaje ulotki na ulicach –większość skupia się na wydawaniu komunikatów prasowych potępiających ekstremizm, a nie na zachęcaniu do konwersji” – mówi Leon Moosavi, znawca tej problematyki na Uniwersytecie w Liverpoolu.

Ci, którzy decydują się na przyjęcie islamu, robią to zazwyczaj po latach kontaktu z muzułmanami. Powody są różne – niektórzy, zwłaszcza kobiety (stanowiące ok. 2/3 wszystkich konwertytów), chcą wejść w związek małżeński z wyznawcą islamu. Inni mają dość wyuzdania brytyjskiego społeczeństwa, wielu mówi o potrzebie życia we wspólnocie. Batool al-Toma – katoliczka z Irlandii, która przeszła na islam i przewodniczy obecnie organizacji New Muslim Project w Leeds – mówi, że przyciągnęła ją duchowość islamu i ciepło, które widziała w relacjach między muzułmanami.

Dla mężczyzn częstą przyczyną konwersji jest pobyt w więzieniu. Nieco ponad 11 tys. więźniów w Wielkiej Brytanii to muzułmanie, czyli ok. 13 % wszystkich osadzonych. W zeszłym roku śledztwo przeprowadzone przez komisję powołaną w ministerstwie spraw wewnętrznych wykazało, że zakłady karne są podatnym gruntem dla rozwoju radykalnych poglądów. Badania przeprowadzone w 2010 r. przez Inspektorat Służby Więziennej przyniosły bardziej optymistyczne rezultaty – trzecia część przesłuchiwanych konwertytów uznała, że dyscyplina i charakter islamu pomogły im poradzić sobie z więziennym trybem życia. Inni mówili o wsparciu, które otrzymali od muzułmańskich „braci”. Niektórych z nich początkowo pociągnęła perspektywa przestrzegania zasad islamu tylko na czas odbywania kary – wiązało się to m. in. ze spędzaniem więcej czasu poza celą i lepszym jedzeniem w czasie Ramadanu – ale później dokonali pełnej konwersji.

„Jednak zdarza się, że po wyjściu na wolność dawni więźniowie są odrzucani przez wspólnoty muzułmanów” – mówi Tracey Davanna, która na Uniwersytecie w Birmingham zajmuje się kwestią wyznawców islamu przebywających w zakładach karnych. Przestępcy nie są jedyną grupą, która ma problem z integracją. „Wiele meczetów to zamknięte etnicznie kluby, niechętnie przyjmujące konwertytów” – mówi Leon Moosavi. Zaledwie kilka meczetów w Wielkiej Brytanii oferuje nowo nawróconym konkretne wsparcie. Organizacje takie jak New Muslim Project powstały, aby wypełnić tę lukę – zapewniają certyfikaty potwierdzające konwersję, które neofici mogą dołączyć do testamentu, na wypadek, gdyby bliscy nie chcieli zorganizować pochówku zgodnie z zasadami islamu. Obecnie dwa meczety w Wielkiej Brytanii prowadzone są przez konwertytów; „niektórzy muzułmanie z meczetu Ihsan w Norwich mieli trudności z zaakceptowaniem tej sytuacji” – mówi Uthman Ibrahim-Morrison, członek tej wspólnoty od połowy lat 90. „Mieli wątpliwości, czy nowo nawrócony powinien kierować meczetem” – dodaje. Tymczasem meczet Ihsan funkcjonuje bardzo dobrze – w piątki zbiera się w nim tyle ludzie, że trudno znaleźć dla wszystkich miejsce.

Pomimo tych sukcesów żywe są obawy, że z islamu domowej roboty wyrośnie więcej Richardów Dartów i Samanth Lewthwaite, skupionych raczej na sianiu spustoszenia niż wiary. Neoficka gorliwość może sprawić, że konwertyci będą wrażliwsi na radykalne odłamy islamu, a ich odizolowanie się od dawnego życia i problemy z zintegrowaniem się ze wspólnotą umiarkowanie wierzących jeszcze wzmacniają to zagrożenie.

Tłumaczenie i opracowanie: Małgorzata Urszula Fortuna

Źródło: Norwich, Changing my religion, „The Economist” , 18 maja 2013 r.

do druku

poleć stronę