Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Nie-Boska Konstytucja

The Economist


24-05-2013 / MF

„Stopień <ureligijnienia> ustawy zasadniczej danego kraju więcej mówi o jego historii politycznej, niż o religijności jego obywateli” – pisze publicysta „The Economist”, analizując konstytucje europejskie pod kątem ich związków z Bogiem i religią.


Konstytucja Stanów Zjednoczonych (fot. www.economist.com)

Konstytucja Stanów Zjednoczonych (fot. www.economist.com)

Ostatnio, podczas pisania kilku tekstów, korzystałem z irlandzkiej konstytucji – wciąż ma wiele odniesień do duchowości, pomimo usunięcia w 1973 r. wzmianki o specjalnej pozycji Kościoła katolickiego i trwających obecnie dyskusji nad znajdującymi się w niej przepisami dotyczącymi prokreacji.

Skłoniło mnie to do zastanowienia się, w jak wielu konstytucjach znajdują się zapisy o charakterze religijnym. Okazało się, że stopień „ureligijnienia” ustawy zasadniczej danego kraju więcej mówi o jego historii politycznej, niż o religijności jego obywateli. Amerykańska konstytucja nie zawiera żadnych odniesienia do Boga, nie licząc zwrotu „w roku pańskim…”. Podczas wojny secesyjnej na północy rozwijał się ruch, który bezskutecznie dążył do uchwalenia poprawki o zdecydowanie chrześcijańskim charakterze – dla wielu ówczesnych Amerykanów musiało być dziwne, że w ich w kraju nie ma oficjalnej, państwowej religii. Ponadto Pierwsza Poprawka wyraźnie zaznaczała, że nigdy takiej religii nie będzie. Warto przy tym pamiętać, że ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych woleli zdystansować się od surowych i wprowadzających podziały teokracji Europy.

Tymczasem w wielu krajach europejskich, których społeczeństwa są zdecydowanie mniej religijne niż społeczeństwo amerykańskie, zachowały się pewne odniesienia do Boga w ich ustroju czy ustawie zasadniczej. Zgodnie z niepisaną konstytucją Wielkiej Brytanii, monarcha jest głową Kościoła anglikańskiego oraz gwarantem wolności innego wyznania w Szkocji [kalwinizmu – przyp. tłum.]. W Norwegii, do której przyjechałem właśnie na konferencję dotyczącą praw człowieka (Oslo Freedom Forum), od dawna pojawiają się głosy, aby rozluźnić związek pomiędzy kościołem a koroną, ale proces sekularyzacji przebiega bardzo powoli. Kościół luterański nie jest już religią państwową, funkcjonuje jednak oficjalnie jako „kościół narodowy”, a panujący monarcha musi być luteraninem. Trudno uznać za w pełni świecki system polityczny, w którym władza monarchy jest zarówno doczesna jak i duchowa, jakkolwiek szczątkowo.

Religia obecna jest nawet w niektórych konstytucjach uchwalonych w Europie stosunkowo niedawno – ustawa zasadnicza Republiki Federalnej Niemiec z 1949 r. rozpoczyna się od  inwokacji do Boga. Hiszpańska konstytucja nie wspomina wprawdzie o Bogu bezpośrednio, deklaruje jednak „odpowiednią współpracę” z Kościołem katolickim i innymi kościołami. Podczas dyskusji nad traktatem ustanawiającym konstytucję dla Unii Europejskiej zarysowały się ostre różnice zdań w związku z pytaniem, czy wspominać w nim chrześcijaństwo lub Boga; ostatecznie odniesiono się do „kulturalnego, religijnego i humanistycznego dziedzictwa” Europy.

W greckiej ustawie zasadniczej związki państwa z religią omówione są bardzo szczegółowo – rozpoczyna się od słów: „W imię świętej, współistotnej i niepodzielnej Trójcy”, a prawosławiu przyznaje status „religii dominującej”. Uznaje autorytet archidiecezji ateńskiej i Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, zaznaczając, że żadne tłumaczenie Pisma Świętego z oryginalnej greckiej wersji na bardziej współczesną formę językową nie może odbyć się bez zgody tych dwóch instytucji. Obszerny fragment konstytucji poświęcony jest ochronie państwa zakonnego na Górze Athos. Grecję, Irlandię i Norwegię łączy przede wszystkim fakt, że swoją państwowość zawdzięczają dziewiętnastowiecznym lub wczesnodwudziestowiecznym ruchom wyzwoleńczym spod dominacji obcego państwa. W tamtych czasach granica pomiędzy religijnością a patriotyzmem była zatarta, co może tłumaczyć szczątkowy teokratyzm.

W konstytucjach krajów postkomunistycznych (nawet tych, w których chrześcijaństwo, islam lub buddyzm odgrywają obecnie znaczącą rolę) odniesienia do Boga lub religii można znaleźć sporadycznie. Wyjątkiem są ustawy zasadnicze Polski i Ukrainy – w polskiej konstytucji znajduje się zapis, że wyraża ona wolę zarówno wierzących, jak i niewierzących. W ustawie zasadniczej Federacji Rosyjskiej żadna religia nie ma statusu „oficjalnej”, podobnie jak ustawach krajów związkowych, chociaż w Czeczeni proklamowane zostało prawo islamu. W niektórych częściach Rosji, takich jak Kałmucja i Buriacja, duże znaczenie mają tradycje buddyjskie, jednak (w przeciwieństwie do np. Bhutanu, państwa w Azji Południowej), wiara ta nigdy nie została włączona w ich system sprawowania władzy.

W większości państw muzułmańskich (za wyjątkiem Turcji), konstytucja przynajmniej kilka razy odnosi się do islamu – było tak nawet w czasach szczytowej popularności świeckiego nacjonalizmu. W krajach Arabskiej Wiosny zdecydowanie rośnie rola islamu i szariatu – nowa konstytucja Egiptu uznaje nie tylko islamskie prawo, ale także sunnicki system prawny, definiowany przez przywódców religijnych. Zarówno Irak jak i Afganistan, ku zakłopotaniu ich zachodnich opiekunów, uchwaliły ustawy zasadnicze o charakterze islamskim. Zdaniem Noaha Feldmana – profesora prawa z Harvardu, który pomagał w pisaniu konstytucji Iraku – w pewnych okolicznościach szariat może być dobrym rozwiązaniem. Nakłada na przywódcę przynajmniej niektóre ograniczenia, co po świeckich dyktaturach można uznać za pewien postęp.

Z rozważań tych wynika, że konstytucja więcej mówi o tym, skąd wzięło się dane państwo – które fakty ze swojej historii chce zachować w pamięci, a od których uciec – niż o jego współczesnym społeczeństwie i kierunku, w którym zmierza.

 

Tłumaczenie i opracowanie: Małgorzata Urszula Fortuna

Źródło: B.C., In God Some Trust, „The Economist” , 13.05.2013.

do druku

poleć stronę