Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Między Jasiewiczem a Praszkierem (1)

Rzeczpospolita

Anna Pawlikowska


06-06-2013 / AP

 Prof. Henryk Markiewicz jest polemistą wytrwałym i konsekwentnym. Ostatnio dwukrotnie zabrał głos, w dwóch ważnych debatach dotyczących polskiego antysemityzmu. Dziś relacjonujemy tę, która miała miejsca na łamach "Rzeczpospolitej".


Prof. Henryk Markiewicz /fot. Internet

Prof. Henryk Markiewicz /fot. Internet

 1 maja ukazał się tam obszerny artykuł Ryszarda Praszkiera, będący próbą osobistego podsumowania kwestii polsko-żydowskiej z perspektywy tytułowego „Żyda – polskiego patrioty”. „Pragnę prosić o przebaczenie w imieniu Żydów, którzy wraz z innymi Polakami przyczynili się do umocnienia okupacji sowieckiej w Polsce. Nic mnie z nimi nie łączy prócz korzeni etnicznych, ale w końcu ktoś musi poprosić o przebaczenie!” – napisał Praszkier. Odniósł się także do stereotypu przedwojennego polskiego antysemityzmu, na użytek tekstu falsyfikując go koncepcją „typowego żydowskiej anytchłopskości”, która podobno była jego udziałem w dzieciństwie.

Autor nie uznał także Marca’68 za wykwit antysemityzmu, a jedynie za efekt walki o władzę w szeregach partii i UB, uznając tych, którzy wtedy wyjechali, za poddających się stereotypowi „polskiego antysemityzmu”. W równie oględny sposób odniósł się do oskarżeń Polaków o szmalcownictwo, zaś zbrodnię w Jedwabnem i pogrom kielecki zinterpretował jako efekt obcej inspiracji. Artykuł podsumował apelem o aktywną strategię upowszechniania wśród amerykańskich Żydów wiedzy o polskiej historii, poddając praktyczny sposób takich działań: „Według mnie szczególnie osoby pochodzenia żydowskiego powinny aktywnie argumentować przeciwko antypolonizmowi, tak jak przeciwko antysemityzmowi powinni protestować Polacy niemający żydowskich korzeni”.

Artykuł zyskał na łamach „Rzeczpospolitej” szereg bardzo pochlebnych komentarzy. Jedynym polemistą był profesor Henryk Markiewicz. Tego wybitnego znawcę polskiej literatury łączy z autorem artykułu „Żyd – polski patriota” pewna wspólnota doświadczeń: identyfikacja siebie jako Polaka żydowskiego pochodzenia, a także fakt pozostania w Polsce pomimo nagonki w 1968 r. Markiewicz pisze jednak, że pomimo wzruszenia lekturą tekstu Praszkiera, uważa, iż obraz stosunków polsko-żydowskich jest w nim „wygładzony i upiększony”. Zauważając, że nie sposób nazwać Polakami żydowskiego pochodzenia tych żydowskich mieszkańców polskich ziem, którzy za swój język ojczysty uważali jidysz lub hebrajski, podkreśla, że antysemityzmu w Polsce nie można uznać za wyłączny efekt rosyjskich wpływów czy – później – sowieckich poduszczeń, jak robi to Praszkier w przypadku pogromu kieleckiego.

Polemizuje także z obrazem żydowskich bojowników, którzy po zagładzie getta wzięli następnie udział w powstaniu warszawskim. Powołując się na Cukiermana i Edelmana zaznacza, że dla żydowskich powstańców bezpieczniej było nie ujawniać wśród towarzyszy broni swojego pochodzenia. (Potwierdza ten fakt nieprzywołana przez Markiewicza książka B. Engelking i D. Libionki „Żydzi w powstańczej Warszawie”. Wśród wielu podanych przez autorów przykładów, jedynie nieliczni Żydzi nie ukrywali swojej etniczności, a kilku spośród tych, którzy zostali ujawnieni, skończyło tragicznie).

W podsumowaniu swojej polemiki Henryk Markiewicz apeluje, by w refleksji na tematy polsko-żydowskie „spojrzeć prawdzie prosto w oczy”.
„A to znaczy pamiętać o tych, którzy, jak np. Kazimiera Iłłakowiczówna i Ryszard Gansiniec, przed r. 1939 odważnie bronili Żydów przed nienawiścią i pogardą. Ale także pamiętać o ówczesnych ponurych elukubracjach ks. Trzeciaka czy Gałczyńskiego. O Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, ale i o tym, że po wojnie bali się oni przyznać do ratowania Żydów. O zbrodniarzach pochodzenia żydowskiego w Ministerstwie Bezpieczeństwa, ale i o milczeniu hierarchii kościelnej (z nielicznymi wyjątkami) po pogromie kieleckim. O Zofii Kossak, która ratowała Żydów z narażeniem własnych dzieci i Zofii Kossak, która uważała Żydów za wrogów Polski”.
Tylko tak możemy się uwolnić „z kleszczy antysemityzmu i antypolonizmu” – podsumowuje krakowski badacz.

Źródło: Henryk Markiewicz, Wygładzony obraz przeszłości, „Rzeczpospolita” , 30 maja 2013.

do druku

poleć stronę