Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Między Jasiewiczem a Praszkierem (2)

Gazeta Wyborcza

Anna Pawlikowska


07-06-2013 / AP

 O ile w swojej polemice ze „zbyt wygładzonym” obrazem świata w artykule Ryszarda Praszkiera profesor Henryk Markiewicz zachowuje ton łagodnego votum separatum, jego krytyka ostatniego wywiadu Krzysztofa Jasiewicza nie pozostawia na jego wywodach suchej nitki.


Prof. Henryk Markiewicz /fot. Internet

Prof. Henryk Markiewicz /fot. Internet

W rozmowie z Piotrem Zychowiczem przeprowadzonej dla tygodnika „Do Rzeczy”1 prof. Jasiewicz, z powodu zarzutów o antysemityzm zwolniony niedawno przez szefa PAN z funkcji kierownika Zakładu Analiz Problemów Wschodnich ISP, tłumaczy, że zarzut ten – podniesiony po jego osławionym tekście w „Focus. Historia Extra”- skierowany wobec niego dowodzi, że „antysemitą jest nie ten, kto nie lubi Żydów, tylko ten, kogo nie lubią Żydzi”.

Krok po kroku Markiewicz punktuje absurdalne opinie warszawskiego historyka, gdzie trzeba uznając jednak jego racje. W taki sposób odniósł się do zdania Jasiewicza sprzeciwiającego się tezom, iż Żydzi entuzjastycznie witali Sowietów po ich inwazji na Polskę, gdyż obawiali się niemieckich komór gazowych.

„Jasiewicz słusznie prostuje, że wtedy jeszcze nikomu nie śniły się komory gazowe” – pisze prof. Markiewicz. I dodaje: – „Ale zaraz potem powiada, że represje Niemców wobec Żydów ograniczały się do rasistowskiego ustawodawstwa i wybijania szyb w sklepach, więc – należy się domyślać – Żydzi nie mieli powodów, by się ich obawiać. Napiszę wprost: ktoś, kto nie wie nawet o nocy kryształowej z roku 1938, o zamordowanych wówczas 90 Żydach, o dziesiątkach tysięcy zesłanych do obozów koncentracyjnych, o spalonych i sprofanowanych synagogach, ktoś taki w ogóle nie powinien się wypowiadać w sprawie sytuacji Żydów w hitlerowskich Niemczech. Jest w tej dziedzinie kompletnym ignorantem”.

Krakowski literaturoznawca zgadza się też z wyrazami potępienia wobec tych Żydów, którzy „profanowali symbole polskiej państwowości, a tym bardziej dla tych, którzy wspierali represje NKWD wobec Polaków”. Zwraca jednak uwagę, że najważniejsze żydowskie organizacje sprzeciwiały się sowieckiej aneksji, a ich przywódcy byli represjonowani przez NKWD.

Lista potknięć, absurdów i przeinaczeń, które autor wytyka Jasiewiczowi, jest o wiele dłuższa, poczynając od oceny roli policji żydowskich i Judenratów w Holokauście, poprzez tezę o powszechnym antypolonizmie uczonych żydowskich, po kategoryczny sąd zdejmujący z Kościoła katolickiego wszelką odpowiedzialność moralną za Zagładę. W opinii Markiewicza, Jasiewicz „nie zna widać oficjalnych dokumentów i wypowiedzi katolickich autorytetów w tej sprawie, od deklaracji Nostra aetate poczynając”. Gdyby bowiem teza Jasiewicza miała być prawdziwa, nie byłoby szeregu kościelnych tekstów przyznających się do takowej odpowiedzialności, zauważa polemista.

„W odpowiedzi na wyrzut rozmówcy, że użyty w wywiadzie Jasiewicza język jest zbyt ostry, mówi on, że uczynił to świadomie, by pokazać żydowskim polonofobom, jak boli używanie takiego napastliwego języka. Czyli: prof. Krzysztof Jasiewicz dla rewanżu i perswazji imitował wstrętny język żydowskich polonofobów. Szkoda, że wcześniej tego nie powiedział” – konkluduje Henryk Markiewicz.

***

Kiedy się obserwuje debatę na temat stosunków polsko-żydowskich na przestrzeni ostatnich kilku lat, widać znamienną ewolucję. Trwająca od chwili podniesienia kwestii polskiej odpowiedzialności za zbrodnie wobec Żydów tendencja do okopywania się „obrońców narodowego honoru” zaczyna przynosić owoce. Jeszcze kilka lat temu byłam – podobnie jak Ryszard Praszkier – przekonana, że stadionowy antysemityzm jest rodzajem folkloru, niemającym w istocie wiele wspólnego z nienawiścią do Żydów. Podobnie też jak ów autor cieszyłam się z faktu, że Polska jest jednym z nielicznych krajów, w których nie potrzeba wzmocnionych posterunków policji w pobliżu żydowskich centrów i synagog.

Debata wokół poglądów profesora Jasiewicza przyniosła bolesne otrzeźwienie, którego – przyznaję – można było doświadczyć i wcześniej. Trzeba było w tym celu pilniej śledzić fora internetowe w głównych polskich mediach. Zrobił to minister Radosław Sikorski – i w 2011 r. wytoczył proces, domagając się ich odpowiedzialnego moderowania przez redaktorów. Gdy po skandalu wywołanym przez Jasiewicza i „Focus” przeczytałam na różnych forach kilkaset wypowiedzi biorących go w obronę, pomyślałam, że gdybym była Żydówką, wolałabym wyjechać z tego kraju. Nie będąc nią zaś, chciałabym doprawdy nie mieć nic wspólnego ze wspólnotą wypowiadającą te opinie.

Lata temu, kiedy po czerwcowych wyborach zaczęła się wolność, wydawało się, że – po długim okresie komunistycznego knebla – coraz głośniejszy i ciekawszy dyskurs o roli i znaczeniu kultury żydowskiej w Polsce z łatwością pokona zakorzenione, na wpół świadome antysemickie klisze, ów polski „antysemityzm bez Żydów”. Dziś, gdy mamy za sobą spory o Jedwabne, o dobijanie uciekinierów z Holokaustu, o „złote żniwa” czy pogrom kielecki, czeka nas chyba kolejna debata.

Antysemickie poglądy profesora Jasiewicza – a także brutalny język, którym je wyraża – mają jak się okazuje niesłychanie żywy oddźwięk wśród Polaków. W dobie kryzysu, gdy całe grupy ludzi czując zagrożenie i lęk będą się starały znaleźć łatwego do identyfikacji wroga, wydaje się niezbędne, by z tymi poglądami – i z tego rodzaju językiem – podejmować nieustanny spór. Ani wyciszanie tych opinii, ani też zbywanie ich milczeniem (co wydawało się zawsze słuszną reakcją, gdy ktoś się brzydko zachowa w salonie) nie może przynieść nikomu żadnych korzyści.

Głos profesora Markiewicza wskazuje kierunek. I to zarówno wtedy, gdy bez ogródek piętnuje nonsens antysemickiej pseudonaukowości, jak i wówczas, gdy odrzuca upiększony obraz polsko-żydowskiego braterstwa.

Anna Pawlikowska

------
1. "Wróg publiczny numer jeden", "Do Rzeczy", nr 18 27 maja – 2 czerwca

Źródło: Henryk Markiewicz, Profesor Jasiewicz i Żydzi. Ta logika pozostawia wiele do życzenia, „Gazeta Wyborcza” , 4 czerwca 2013.

do druku

poleć stronę