Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Zwycięstwo Republiki Islamskiej

The Economist


19-06-2013 / AP

 Cztery lata po zduszeniu irańskich zwolenników reform przez ich konserwatywnych rywali mało kto wyobrażał sobie, że 14 czerwca ich przedstawiciel może osiągnąć miażdżące zwycięstwo. Tymczasem Hassan Rohani został wybrany uzyskując 51% głosów, ponad dwa razy więcej niż drugi w kolejności jego rywal.


Hassan Rohani /fot. Internet

Hassan Rohani /fot. Internet

Zwycięstwo tego centrysty, byłego negocjatora w sprawach nuklearnych i członka establishmentu, świętowano na ulicach miast w całym Iranie, nawet w Qum, twierdzy konserwatystów.

Zakwalifikowanie Rohaniego przez Radę Strażników Rewolucji – grono duchownych i prawników, z których połowę nominuje ajatollah Ali Chamenei – przyćmiło wykluczenie z wyborów byłego prezydenta i politycznego sojusznika Rohaniego – Akbara Hashemiego Rafsandżaniego. W ciągu kolejnych tygodni Rohani w swojej kampanii odwoływał się do retoryki umiarkowania, technokracji, zbliżenia z Zachodem, natomiast blok reformatorski milczał. Na dwa dni przed wyborami reformatorzy oficjalnie poparli obytego ze światem duchownego i wycofali z wyścigu Mohammada Rezę Arefa, mniej popularnego kandydata, by uniknąć podzielenia głosów po stronie obozu reform.

Ta trwająca kilkanaście godzin koalicja między irańskimi reformistami a Rohanim pozwoliła zmarginalizowanym od dawna irańskim zwolennikom reform powrócić w centrum polityki. Na drugi dzień najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei wezwał wszystkich Irańczyków, nawet tych, którzy „nie popierają islamskiego systemu”, do oddania głosu. Ten retoryczny gest pokoju wobec przeciwników reżimu, włączając wielką liczbę zwolenników reform, zbliżył irańskich konserwatystów i ich wywrotowych nieprzyjaciół. Obecnie oczekuje się, że Rohani sformuje rząd z udziałem umiarkowanych sił z obu obozów.

Może to doprowadzić do pewnej zgody pomiędzy ruchem reformatorów, zakorzenionym głównie wśród powojennych (mowa o wojnie z Irakiem) „islamskich intelektualistów” wczesnych lat 90. a nurtem konserwatywnym, umocnionym zwłaszcza w ostatnich ośmiu latach. Zarówno konserwatywny rywal Rohaniego, jak i nawet Gwardia Rewolucyjna, wystosowali oświadczenia popierające prezydenta-elekta, który obejmie swój urząd 3 sierpnia. Rynki zareagowały na tę wiadomość pozytywnie.

W porównaniu z krwawymi scenami, które nastąpiły po wyborach w 2009 r., tegoroczne wybory potoczyły się gładko. Nie było wzniesionych w górę policyjnych pałek, żadna z irańskich „czerwonych linii” nie została podczas kampanii naruszona. W zasadzie w ogóle nie wyglądało to na walkę. To olbrzymia korzyść dla reformistów, którzy mają nadzieję, że prezydentura Rohaniego wzmocni zamierającą gospodarkę i złagodzi duszącą atmosferę. Natomiast bodaj większą korzyść może odnieść sam Chamenei i jego konserwatywny establishment, mogąc ogłosić swoją odnowioną prawowitą zwierzchność w zjednoczonym Iranie, otoczonym przez rozchwiane kraje: Irak, Syrię i Turcję. Nowy prezydent jest pragmatykiem i może ogłosić pewne poluzowanie w polityce wewnętrznej, a także w tonie, w jakim prowadzone są negocjacje. Pozostaje jednak przede wszystkim człowiekiem tego systemu i nie należy po nim oczekiwać żadnej zmiany w zasadniczym kursie reżimu Republiki Islamskiej, ani w jej polityce zagranicznej.

Źródło: Victory for the Islamic Republic, „The Economist” , Jun 17th 2013.

do druku

poleć stronę