Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Z Beduina Palestyńczyk?

Ha'aretz


05-07-2013 / MF

Arabscy – a może powinniśmy powiedzieć „palestyńscy” – członkowie Knesetu starają się objąć terminem „Palestyńczyk” każdego obywatela Izraela, którego językiem ojczystym jest arabski. Teraz przyszła kolej na Beduinów.


Beduińska wioska na pustyni Negew (fot. Alberto Denkberg)

Beduińska wioska na pustyni Negew (fot. Alberto Denkberg)

„Czy Beduini są Palestyńczykami?” – to pytanie przyszło mi do głowy, kiedy zobaczyłem wystąpienie arabskich deputowanych, którzy uważają się za Palestyńczyków, podczas dyskusji nad projektem ustawy regulującej beduińskie osadnictwo na pustyni Negew. Było bardzo dużo krzyku, a po skończonych przemowach każdy z nich ostentacyjnie podarł na podium egzemplarz ustawy – tak jak Chaim Herzog, który niegdyś po skończeniu przemówienia na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ podarł na strzępy rezolucję pt. „Syjonizm to rasizm”. Tym samym stało się oczywiste, że zdecydowali się przyjąć negewskich Beduinów do palestyńskiej rodziny.

Miliony Beduinów żyjących na całym Bliskim Wschodzie z całą pewnością nie są Palestyńczykami. Ani ci z Arabii Saudyjskiej, ani ci z Synaju. Podobnie – Beduini zamieszkujący Jordanię nie są Jordańczykami, i przede wszystkim przynależą do swojego plemienia. Tak też jest z Beduinami żyjącymi na pustyni Negew. Tymczasem przez ostatnie lata stali się celem kampanii prowadzonej przez północną Ligę Islamską, która stara się ich przekonać, aby zwrócili się w stronę islamu, stali się wrogami państwa Izrael i uznali się za Palestyńczyków – albo ostatecznie za palestyńskich Beduinów. A to służy konkretnemu politycznemu celowi: rozłożeniu palestyńskiego parasola nad wszystkimi arabskojęzycznymi mieszkańcami Izraela.

Można to uznać za część projektu budowania palestyńskiej tożsamości narodowej, który rozpoczął się wraz z utworzeniem Organizacji Wyzwolenia Palestyny w 1964 r. – projektu, który przez ostatnie 49 lat osiągnął zdumiewające efekty. Niegdyś cała arabskojęzyczna ludność zamieszkująca palestyński mandat Ligi Narodów określana była ogólnie jako ludność arabska; propozycje podziału tego terytorium, przygotowane przez brytyjską Komisję Peela z 1937 r. i Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1947 r., dzieliły ten obszar na „państwo żydowskie” i „państwo arabskie”. Polityczne przywództwo Arabów zamieszkujących Palestynę, kierowane przez wielkiego muftiego Jerozolimy, funkcjonowało pod nazwą Wyższa Komisja Arabska. Obecnie ludność ta nazywana jest Palestyńczykami. I gdyby OWP zdołało przejąć Transjordanię podczas „czarnego września” 1970 r., bez wątpienia nazwaliby swój kraj Palestyną.

Podczas gdy bliskowschodnie państwa narodowe, które powstały po pierwszej wojnie światowej – Irak, Syria i Liban – rozpadają się na naszych oczach na kawałki, a razem z nimi „narody”, które zostały wraz z nimi „stworzone”, projekt budowy narodu palestyńskiego rozwija się bardzo szybko, przy wsparciu ONZ, Stanów Zjednoczonych i Izraela. Nie ma znaczenia, że funkcjonują obecnie dwa oddzielne ośrodki palestyńskiej władzy politycznej – w Gazie i w Ramallah – a być może również trzeci w Jordanii, co zapowiada możliwy kryzys w nadchodzących latach. Arabscy (a może powinniśmy powiedzieć: palestyńscy) członkowie Knesetu są teraz zajęci próbą rozszerzenia palestyńskiej hegemonii na wszystkich obywateli Izraela, których ojczystym językiem jest arabski. Przyszła kolej na Beduinów.

Kolejne izraelskie rządy zwyczajnie zaniedbały kwestię negewskich Beduinów – w tę próżnię wkroczyła Liga Islamska, a teraz arabscy członkowie Knesetu. Projekt wspomnianej ustawy jest pierwszą próbą poczynioną przez izraelski rząd, aby wprowadzić spójną politykę, która przyniesie korzyści zarówno Beduinom, jak i państwu Izrael. To bardzo spóźniony ruch i niewystarczająca odpowiedź na wszystkie problemy, którym Beduini muszą stawić czoła aby zintegrować się z nowoczesnym, wysoko rozwiniętym technicznie społeczeństwem, chociaż może być jakimś początkiem. Stąd nic dziwnego, że arabscy członkowie Knesetu zwalczają go tak zaciekle.

Tłumaczenie: Małgorzata Urszula Fortuna

Źródło: Moshe Arens, Are Bedouin Palestinians?, „Ha'aretz” , 1.07.2013.

do druku

poleć stronę