Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Walczyć z ubojem czy z ubojem rytualnym?

Rzeczpospolita

Anna Pawlikowska


26-07-2013 / AP

  David Ishai, działacz izraelskiej organizacji Anonymous, która walczy 
o ochronę praw zwierząt, uważa, że zakaz uboju rytualnego wprowadzony przez polski Sejm stanowi w gruncie rzeczy skupianie się na drugorzędnym problemie, co odciąga uwagę od naszego stosunku do zwierząt.


Hodowla brojlerów, Polska /fot. Internet

Hodowla brojlerów, Polska /fot. Internet

Zdaniem Ishaia spór na temat dopuszczalności uboju bez ogłuszania, w którym najważniejsze stały się wątki dotyczące wielokulturowości i wolności religijnej, usuwa z pola widzenia najważniejszy problem – czy ustawa rzeczywiście może pomóc zwierzętom. Na to pytanie publicysta odpowiada przecząco, twierdząc, że „projekt ten nie tylko nie pomoże, lecz wręcz pogorszy ich sytuację. Moim zdaniem sprowadzenie debaty publicznej do kwestii rodzaju stosowanego uboju jest niesłuszne, oburzające, nieodpowiedzialne oraz błędne”.

Działacz zwraca uwagę, że sama procedura uboju jest zaledwie niewielkim wycinkiem procesu, w którym zwierzęta są krzywdzone ciężko i długotrwale, a który dotyczy całego ich życia. „Walka z ubojem bez ogłuszenia tylko utwierdza ten powszechny i błędny mit, że najpoważniejszym problemem moralnym zabijania zwierząt jest sposób, w jaki jest to robione. O wiele ważniejszy jest sam fakt ich masowego zabijania oraz zadawania im wielomiesięcznych męczarni podczas poprzedzającej go hodowli” – pisze Ishai.

Następnie wylicza te aspekty hodowli zwierząt rzeźnych, które przyczyniają się do radykalnego zwiększenia ich cierpień. To deformacje genetyczne, które powodują np. trudności z oddychaniem u brojlerów, mających nienaturalny przerost piersi, a także okaleczenia stosowane przez przemysł mięsny (usuwanie dziobów, zębów, ogonów, rogów, znakowanie gorącym żelazem itp.) Dyskusja nad ubojem rytualnym jest w świetle tych danych rodzajem znieczulenia zaaplikowanego społeczeństwu, które nabiera przekonania, że „w przeciwieństwie do innych” zabija zwierzeta humanitarnie. Zdaniem izraelskiego publicysty „prawa chroniące zwierzęta raczej uspokajają sumienie, niż poprawiają realną sytuację zwierząt”.

Ishai powołuje się na książkę Gaila Eisnitza z 1997 r. podsumowującej ośmioletnie badania prowadzone w amerykańskich rzeźniach. Wynika z nich, że „prawny obowiązek elektrycznego ogłuszenia zwierząt przed zarżnięciem ani nie zapobiega, ani nie zmniejsza ich cierpienia. Kalkulacja ekonomiczna i niedostateczna kontrola prowadzą często do zaniechania ogłuszania lub niewłaściwego stosowania go, co zwiększa cierpienie zwierząt. Wpływ ogłuszenia bywa różny i w wielu przypadkach wątpliwe jest, czy rzeczywiście zmniejsza ból, czy działa wręcz odwrotnie. W praktyce okazuje się bowiem często, że porażenie prądem przynosi dodatkowy ból. W żadnym razie nie jest ono w stanie sprawić, że zniknie cierpienie związane z przemysłowym ubojem” – zauważa izraelski działacz.

I podkreśla, że sama walka z ubojem rytualnym jedynie podsyca napięcia etniczne i religijne, w których rosnąca obecnie wrogość wobec muzułmanów zastępuje dawniejsze motywy antysemickie.

Ishai przypomina, że podobne zjawisko wyciszania wyrzutów sumienia z powodu zabijania zwierząt w celach spożywczych miało też miejsce w Izraelu. Opinia publiczna została tam zbulwersowana medialnymi doniesieniami na temat tego, iż azjatyccy robotnicy sezonowi zjadają psy. „Jednocześnie Izraelczycy z obojętnością przyjmowali fakt, że spożywanie kupionego w sklepie kurczaka wiąże się z nie mniejszym okrucieństwem. W tym kontekście obwinianie obcych o okrucieństwo nie jest powodowane ksenofobią, lecz bardziej chęcią oddalenia tych zarzutów od nas samych” – pisze publicysta. I wyjaśnia, że wiązanie cierpień zwierząt przede wszystkim z rytuałami i obyczajem jakiejś marginalnej grupy „obcych” pozwala na dalsze zaprzeczanie, ze to my sami bezlitośnie wykorzystujemy je dla własnych celów.

Źródło: David Ishai, To nie ubój rytualny jest problemem, „Rzeczpospolita” , 23 lipca 2013.

do druku

poleć stronę