Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Kurza wariatka walczy z tradycją


12-09-2013 / AP

 Rina Deych latami była traktowana jak wariatka. Powtarzano jej, że w Jom Kipur zawsze w ten sposób odprawia się rytuał kaparot i że jeśli nadal będzie toczyć z nim wojnę, wywoła antysemickie ataki. Radzono, żeby znalazła sobie inne hobby, na przykład koty.


Tradycja nie wyznacza dolnej granicy wieku, od której dzieci mogą uczestniczyć w obrzędzie kaparot /fot. Internet

Tradycja nie wyznacza dolnej granicy wieku, od której dzieci mogą uczestniczyć w obrzędzie kaparot /fot. Internet

 Ale dziś ta pielęgniarka i obrończyni praw zwierząt uważa, że sprawy wreszcie zaczynają przybierać lepszy obrót.
- Z natury nie jestem optymistką – mówi Deych – ale jestem przekonana, że doczekam takich czasów, gdy kury już nie będą używane do kaparot.

Organizacje obrońców zwierząt od dawna protestują przeciwko temu starożytnemu rytuałowi, który polega na tym, że w przeddzień Jom Kipur kręci się kurczakiem nad głową, a następnie zabija go w akcie symbolicznego oczyszczenia z grzechów. Dotychczasowe protesty nie przyniosły jednak większego efektu.

Dopiero w ostatnich latach pojawiła się mała, lecz stale rosnąca liczba rabinów, którzy sprzeciwiają się temu rytuałowi, praktykowanemu na całym świecie przez tysiące Żydów, głównie ortodoksyjnych.

W ubiegłym tygodniu wybrany niedawno naczelny rabin Izraela David Lau przestrzegł praktykujących kaparot, że zaniedbanie zasady godziwego traktowania zwierząt jest naruszeniem prawa religijnego. Wielu innych znanych rabinów wyraziło zaniepokojenie tym, że ów rytuał – wymagający, by do gęsto zaludnionych dzielnic dowozić kurczaki ciężarówkami – właściwie uniemożliwia przestrzeganie zasady „car balei chajim”, czyli zapobiegania okrucieństwu wobec zwierząt.
- Ludzie zaczynają się wreszcie zastanawiać nad całą tą sprawą – mówi Deych.

Wielu Żydów odprawia kaparot uzywając do tego sakiewki z pieniędzmi lub ryb, ale niektórzy wolą kurczaki, których mięso jest potem ofiarowywane na cele charytatywne. Istnieją nurty chasydzkie utrzymujące, że właśnie zarżnięcie kurczaka jest koniecznym duchowym elementem w obliczu dnia, w którym wedle tradycji decydują się losy człowieka na najbliższy rok.
- Najważniejszą częścią obrzędu jest zaniesienie kury do rzeźnika i patrzenie, jak jest ona zarzynana – mówi rabin Shea Hecht z powiązanej z chasydzką organizacją Chabad fundacji Narodowy Komitet Rozwoju Żydowskiej Edukacji (National Committee for the Furtherance of Jewish Education), która organizuje największe w Brooklynie miejsce odprawiania kaparot. – To jest ten dojmujący moment, kiedy mówisz sobie: och, przecież to mogłem być ja sam...

56-letnia Rina Deych mieszka ortodoksyjnej enklawie Brooklynu – Borough Park. W swoim trzypiętrowym domu ma psa, dwie papugi, czternaście kotów (dwa są dializowane), chore kociątko i zawsze pewną liczbę znajd. Opieka nad tym wszystkim wymaga od czterech do sześciu godzin pracy dziennie.
- Jasne, że to szaleństwo – mówi. – Ale robię to z tych samych powodów, dla których zostałam pielęgniarką. Nie mogę patrzeć, jak jakieś stworzenie cierpi i nawet nie spróbować mu pomóc. Uważam, że to mój obowiązek.

Kiedy więc dwadzieścia lat temu Rina, która nie jest ortodoksyjna, dowiedziała się, że zwyczaj używania kurczaków do kaparot jest praktykowany w jej sąsiedztwie, wyruszyła na krucjatę. Łaziła z jednego miejsca, gdzie odprawiano kaparot, na drugie i próbowała przekonać organizatorów, że ptaki cierpią i że użycie pieniędzy – dopuszczalne wedle religijnych zasad – byłoby o wiele lepsze. Widziała wszędzie klatki wyładowane po brzegi kogutami i kurami, stłoczonymi jedne na drugich, pozostawionymi w słońcu bez wody i pokarmu. Błagała organizatorów, żeby nakarmili ptaki i zrobili im trochę więcej miejsca – i niekiedy jej to obiecywano.
- Przeważnie mówiono mi, że tu nie ma zastosowania „car balei chajim”, bo warunki są takie same, jak w przemysłowych fermach – mówi Rina.

Zauważywszy, że w czasie obrzędu kurczaki są trzymane za skrzydła, Deych tłumaczyła, że hodowane na mięso brojlery mają szczególnie ciężkie ciała i słabe skrzydła i że w ten sposób naciąga się im ścięgna.
- Każdego roku widuję dzieci, które mówią swoim rodzicom: „Ten kogut płacze!” – opowiada. Ale rodzice odpowiadają: „Nie, nie, on śpiewa! Cieszy się, że może nam pomóc...” Podchodzę wtedy i mówię im, że dzieci mają rację.
Zaprzeczanie rodzicom na oczach dzieci nie przysporzyło jej popularności, zyskała za to przezwisko „kurza wariatka”.

Pomimo jej działań uczestników kaparot robiło się coraz więcej. Nic dziwnego, zważywszy że zwykle cena kurczaka nie przekracza paru dolarów, ale gdy staje się on narzędziem pokuty, potrafi ona urosnąć do 30$.

Jednym z największych miejsc odprawiania kaparot jest Crown Heights niedaleko głównej siedziby Chabadu. W 2007 r. stowarzyszenie działające na rzecz etycznego traktowania zwierząt wysłało skargę do nowojorskiego wydziału zdrowia, załączając wideo ukazujące, jak żywe kurczaki są wrzucane do worków na śmieci razem z nieżywymi, żeby się tam udusiły.

Rabin Avi Shafran, jeden z dyrektorów ultraortodoksyjnej organizacji Agudath Israel of America, w 2009 r. przyznał, że zdarzają się „niewybaczalne” sytuacje niewłaściwego traktowania zwierząt. Dwa lata wcześniej jego organizacja stworzyła grupę rabinów, którzy mieli nadzorować miejsca dokonywania kaparot i zapewnić, że ani prawa religijne, ani prawa komunalne nie będą naruszane. Ale problem pozostał.

W 2012 r. „Los Angeles Jewish Journal” doniósł, że na miejskich wysypiskach śmieci znaleziono zabite kurczaki, których wartość sięgała 100 tys. dolarów. Władze Jerozolimy skomasowały odprawiających kaparot w czterech nadzorowanych miejscach. Pozostałe, po skargach ze strony mieszkańców, zostały zamknięte. Mieszkańcy Tel Awiwu skierowali do burmistrza miasta petycję o wprowadzenie całkowitego zakazu tego obrzędu, gdy znaleziono ciała kurcząt w pojemnikach na śmieci.

Im bardziej rosła świadomość opinii społecznej, tym poważniej podchodziła do sprawy Deych. W 2010 r. połączyła swoje siły z Karen Davies, przewodniczącą United Poultry Concerns, organizacją społeczną walczącą o lepsze traktowanie drobiu. Wspólnie założyły Alliance To End Chickens As Kaporos, który co roku organizuje protesty w pobliżu miejsc odprawiania rytuału w Los Angeles i w Nowym Jorku. W tym samym roku rabin Shlomo Aviner, dyrektor jesziwy Ateret Yerushalayim w Izraelu, dołączył do największej izraelskiej organizacji obrońców praw zwierząt i wziął udział w kampanii przeciwko używaniu kurczaków do kaparot. W ślad za nim poszedł inny znany izraelski rabin, Yuval Cherlow, a ostatni także Menachem Froman.

To wszystko napawa Rinę Deych nadzieją, że ostatnie chwile tego rytuału są bliskie.
- W tym roku – mówi – spotkałam już takich, którzy przyznali wreszcie, że mam rację, i że oni nie będą tego więcej praktykować.

do druku

poleć stronę