Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Kobiety pod specjalnym nadzorem

BBC News


18-10-2013 / AP

 W Salwadorze obowiązuje najsurowsze prawo antyaborcyjne na świecie. Jego ubocznym skutkiem jest to, że kobiety, które dotknęło poronienie, można oskarżyć o jego świadome wywołanie i skazać na wieloletnie więzienie jak za morderstwo.


Manifestacja zwolenniczek liberalizacji prawa antyaborcyjnego w San Salvador /fot. Internet

Manifestacja zwolenniczek liberalizacji prawa antyaborcyjnego w San Salvador /fot. Internet

 Nad ranem 30 października 2012 r. 19-letnią Glendę Xiomarę Cruz obudził ostry ból brzucha i krwotok. Poszła do najbliższego szpitala publicznego w Puerto El Triunfo na wschodzie kraju, gdzie mieszka i tam dowiedziała się, że właśnie straciła dziecko. Wcześniej nie miała pojęcia, że jest w ciąży. Jej cykl menstruacyjny był niezaburzony, waga nie uległa zmianie, a test ciążowy zrobiony w maju tego roku dał wynik negatywny. Cztery dni później została oskarżona o morderstwo z premedytacją – celowe zabicie płodu w wieku między 38 a 42 tygodniem. Szpital doniósł na policję, że podejrzewa ją o aborcję.

Po dwóch operacjach i trzech tygodniach spędzonych w szpitalu została przeniesiona do więzienia dla kobiet w Ilopango na obrzeżach San Salvador, stolicy kraju. Dziesięć miesięcy później została skazana na 10 lat więzienia. Sędzia w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że powinna była uratować swoje dziecko.

Jej adwokat Dennis Muñoz Estanley uważa, że salwadorski system prawny ma wbudowane “domniemanie winy”, co bardzo utrudnia kobietom udowodnienie, że są niewinne.
- To jeszcze jedna niewinna ofiara niesprawiedliwego i dyskryminacyjnego systemu prawnego, który ubogie młode kobiety, cierpiące z powodu położniczych komplikacji, skazuje za morderstwo na podstawie przeważnie bardzo słabych dowodów – mówi Muñoz.

Ojciec Glendy twierdzi, że wyrok jest “potworną niesprawiedliwością”.
W sądzie zeznał, że jego córka przez ostatnie lata była ofiarą przemocy domowej ze strony swojego partnera. A jednak prokurator – który domagał się dla niej 50 lat więzienia – w zupełności zaufał oskarżeniom tego mężczyzny, jakoby Glenda miała celowo zabić swój płód.
Od chwili znalezienia się w szpitalu Xiomara nie widziała swojej czteroletniej córki.

Salwador jest jednym z pięciu krajów, w których obowiązuje bezwzględny zakaz przerywania ciąży. Pozostałe to Nikaragua, Chile, Honduras i Republika Dominikańska. W 1998 r. prawo zostało zaostrzone i nie dopuszcza żadnych wyjątków, nawet, jeśli kobieta została zgwałcona, jej życie jest zagrożone albo płód jest ciężko uszkodzony.

W latach 2000 – 2011 zgłoszono policji ponad dwieście kobiet, z których 129 stanęło przed sądem, a 49 zostało skazanych – 26 za morderstwo, z wyrokami od 12 do 35 lat, a 23 za aborcję. Dane te gromadzi Obywatelskie Stowarzyszenie na rzecz Dekryminalizacji Aborcji. Od 2012 r. skazano siedem kobiet. Raport organizacji wskazuje, że problemy te dotykają na ogół kobiet biednych, niezamężnych i słabo wykształconych; zwykle autorami donosów są pracownicy publicznej służby zdrowia. Ani jeden z przypadków nie został zgłoszony przez prywatne placówki służby zdrowia, w których, jak się przypuszcza, co roku wykonuje się tysiące aborcji.

Muñoz reprezentował 29 skazanych kobiet, pomagając we wcześniejszym uwolnieniu ośmiu z nich.
- Tylko jedna z nich celowo doprowadziła do poronienia. Pozostałych 28 dotknęły naturalne komplikacje położnicze, ale zostały skazane za morderstwo bez żadnych wyraźnych dowodów.

W zeszłym roku gdy Maria Teresa Rivera poroniła, skazano ją na 40 lat za zuchwałe morderstwo.
28-letnia Maria Teresa, podobnie jak Glenda Xiomara, nie zauważyła, że jest w ciąży, dopóki nie nastąpiły ostre bóle i krwotok. Szpital, do którego zawiozło ją pogotowie, wezwał policję.
Zdaniem Muñoza, który niebawem będzie składał apelację, medyczne dowody były wątłe, a prokuratorzy powołali się na świadków, których zdaniem Rivera, robotnica z fabryki włókienniczej, jedenaście miesięcy wcześniej miała powiedzieć, że „może być” w ciąży. Skazana jest jedynym żywicielem rodziny, a jej ośmioletni syn żyje obecnie w skrajnej biedzie ze swoją babcią.

Inna jest historia Cristiny Quintanilla. 24 października 2004 r. ta 18-latka ze wsi San Miguel była w siódmym miesiącu ciąży oczekując drugiego dziecka. Ze swoją matką pojechała do miasta, aby być bliżej szpitala na czas porodu. Chłopak Cristiny pracował w USA, oboje oczekiwali dziecka, kupowali mu ubranka i gromadzili kupony na jedzenie.
- O północy poczułam taki ból, że myślałam, że umrę – mówi Quintanilla. – Zaczęłam walić w drzwi łazienki, w której byłam, żeby obudzić mamę. Nagle poczułam, że wypada ze mnie dziecko i zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu.

Matka wezwała policję – to normalne w Salwadorze, gdy się potrzebuje pomocy – która odwiozła je do szpitala. Cristina dostała środki znieczulające, a gdy się ocknęła, została przesłuchana, a następnie przykuta kajdankami do szpitalnego łóżka, oskarżona o zabójstwo i przewieziona do policyjnego aresztu.

Sąd oddalił sprawę, ale prokurator złożył apelację, zmieniając kwalifikację czynu na zuchwałe morderstwo. Quintanilla została skazana na 30 lat więzienia. W celi potraktowano ją jako dzieciobójczynię. Jej synek Daniel nie widział matki przez cztery lata, dopóki adwokatowi nie udało się uzyskać złagodzenia wyroku do trzech lat.
- Nigdy nie zrozumiem, czemu oni mi to zrobili – mówi Cristina. – Straciłam cztery lata życia. W dodatku nigdy się nie dowiem, dlaczego moje dziecko umarło.

Zdaniem Moreny Herrery ze Obywatelskiego Stowarzyszenia na rzecz Dekryminalizacji Aborcji takie przypadki sprawiają, że wiele ciężarnych kobiet, które mają jakieś problemy zdrowotne, obawia się szukać pomocy medycznej.

Surowe prawo antyaborcyjne ma też inne poważne konsekwencje, jeśli chodzi o prawa człowieka. Według danych Ministerstwa Zdrowia najczęstszą przyczyną śmierci dziewcząt i kobiet w przedziale wieku od 10 do 19 lat jest samobójstwo. Połowa samobójczyń była w ciąży. Samobójstwa są też na trzecim miejscu jeśli chodzi o przyczyny śmierci matek.

Poszczególni członkowie rządu, zwłaszcza minister zdrowia Isabel Rodriguez, krytykują obowiązujące prawo, ale rząd jako taki od czasu dojścia do władzy w 2009 r. nie podjął żadnych kroków, aby je złagodzić. Surowy zakaz aborcji ma duże poparcie w dużej części konserwatywnego społeczeństwa, jest też popierany przez Kościół i silne religijne organizacje pro-life.
Faworytem najbliższych wyborów jest partia Arena, silnie związana z Kościołem.

Zdaniem Esther Major, eksperta salwadorskiego oddziału Amnesty International, prawo w Salwadorze jest „okrutne i dyskryminujące”.
- Kobiety i dziewczynki kończą w więzieniach za to, że nie chciały lub w tragiczny sposób nie były zdolne do tego, żeby donosić ciąże. W tej sytuacji poszukiwanie pomocy szpitalnej w czasie ciąży, a zwłaszcza poronienia, stanowi niebezpieczną loterię. Społeczeństwo nie odnosi żadnych korzyści z takiego gnębienia kobiet i dziewcząt – mówi ekspert AI.

Źródło: Nina Lakhani, El Salvador: Where women may be jailed for miscarrying, „BBC News” , 17 October 2013.

do druku

poleć stronę