Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Recenzje »

Polowanie na Żydów

Anna Pawlikowska


17-03-2011 / AP

 Cykl tekstów w ten czy inny sposób związanych z najnowszą książką Jana Grabowskiego kończymy garścią refleksji na temat samej tej publikacji. Ma ona bowiem zasadnicze znaczenie nie tylko dla toczonych obecnie sporów wokół „Złotych żniw” Jana i Ireny Grossów, ale też dla historiografii III fazy Holokaustu.


Ta III faza – to właśnie tytułowa „Judenjagd”, czyli „polowanie na Żydów”, które – jak to pokazuje książka Grabowskiego – zaczęło się bezpośrednio po zakończeniu wywózki do obozów zagłady, a trwało do chwili wkroczenia wojsk sowieckich. Ten okres okupacji wydaje się najbardziej zapoznany z punktu widzenia relacji polsko-żydowskich, a przecież to właśnie on najsilniej wpłynął na wzajemne stosunki, i to zarówno bezpośrednio po wojnie, jak i teraz, czego dowodem może być choćby temperatura obecnej debaty. Dlatego też książka Jana Grabowskiego, biorąc na warsztat losy Żydów szukających schronienia przed zagładą na terenie jednego tylko powiatu, nie tylko stanowi ważny głos w dyskusji, ale też wyznacza niejako model dalszych badań historycznych na ten temat.

Jej konstrukcja wskazuje klarownie metodę i wytyczony zakres podstawy źródłowej. W zakresie tym nie mieszczą się tzw. „badania terenowe”, co było podnoszone jako zarzut wobec tej publikacji, choć praca w terenie, kilkadziesiąt lat po opisywanych wydarzeniach może interesować raczej socjologów niż historyka. Grabowski proponuje metodę określaną przez siebie jako „triangulacja pamięci”, co oznacza oparcie badań na trzech rodzajach źródeł możliwie bliskich czasowo opisywanym wydarzeniom, ale ukazujących je z diametralnie różnych punktów widzenia. Źródła te, to relacje Żydów, którzy przeżyli i złożyli swoje świadectwa w placówkach Centralnego Komitetu Żydów w Polsce (obecnie w archiwum ŻIH) lub później w Izraelu (archiwum Yad Vashem), zeznania świadków w tzw. „procesach sierpniowych”, w których oraz akta przesłuchań niemieckich żandarmów i gestapowców przechowane w archiwach w Niemczech oraz w zbiorach IPN. Zarówno walory, jak i ograniczenia wszystkich tych rodzajów źródeł autor dokładnie przestawia.

Przebieg „polowania na Żydów” nie byłby zrozumiały bez poznania elementarnych uwarunkowań i całego procesu, który poprzedził III fazę Holokaustu. Są to zagadnienia dość dobrze opisane przez historyków, stąd syntetyczność wprowadzenia Grabowskiego. Kluczowy jest dla niego sam moment zagłady Żydów w Dąbrowie Tarnowskiej. Relacje świadków mówią o bezprzykładnym bestialstwie podjętego przez Niemców dzieła zniszczenia. Nie ma powodów by przypuszczać, że koszmarny scenariusz zrealizowany w tym podtarnowskim miasteczku jakoś specjalnie się wyróżniał wśród innych aktów zagłady Żydów na ziemiach polskich. To właśnie wtedy – zdaniem badacza – nastąpiła tragiczna okluzja atmosfery przedwojennej nagonki antysemickiej, kontynuowanej z sukcesem przez propagandę hitlerowską, z gwałtownie dokonanym w świadomości świadków, epatowanych scenami skrajnej brutalności niemieckich oprawców, procesem „odczłowieczenia” żydowskich ofiar. Dla losów tych, którzy na wszelkie sposoby usiłowali ocalić siebie i swoich najbliższych z tej kaźni, fakt ten miał fundamentalne znaczenie.

W powiecie Dąbrowa Tarnowska było ich co najmniej 277. Taka liczba ocalonych z kolejnych rzezi II fazy Zagłady na tym terenie wyłania się z dokumentów przebadanych przez Jana Grabowskiego. Ilu ich było w rzeczywistości – nie wiadomo i ostatecznej liczby prawdopodobnie nikt nie będzie w stanie już nigdy podać. Na pewno jednak nie było ich mniej, zatem ewentualne pojawienie się nowych danych może zmienić cyfry, ale nie ich wymowę. A ta jest nieubłagana. Bowiem z tej liczby ocalało zaledwie 38 osób. Jak wskazuje statystyka przedstawiona przez badacza, 49 osób zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach, siedmioro zabili Niemcy bez udziału miejscowych, ale pozostałe 183 ofiary obciążają konto polskie. 84 osoby, najczęściej po uprzednim ograbieniu i pobiciu, zostały przez polskich mieszkańców powiatu wydane w ręce niemieckich żandarmów, którzy dokonali egzekucji, 93 zabili polscy granatowi policjanci, najczęściej również na skutek denuncjacji, a sześcioro – sami chłopi.

Autor książki nie jest sędzią lecz badaczem. Opisuje więc dokładnie uwarunkowania, którym poddani byli polscy policjanci, od początku okupacji zmuszeni pod karą śmierci do pełnienia służby (przedwojenną formację stopniowo zastępował nowy narybek, rekrutowany i szkolony już przez Niemców), opisuje też – co jest odkryciem tej pracy dokonanym niejako mimochodem, na marginesie głównych badań – częściowo narzuconą, a częściowo obecną wcześniej strukturę wiejskich społeczności: nocne straże, pozycję sołtysów, rolę wyznaczanych przez Niemców zakładników. Struktura ta, jak widać ze statystyk, na równi z Policją Polską odegrała wybitną pomocniczą rolę w realizacji niemieckiego planu Endlösung. Po lekturze tej książki nie sposób powtórzyć znanej z podręczników szkolnych frazy, że Polacy byli ofiarami niemieckiego okupanta i świadkami Zagłady. Wielu, niepokojąco wielu, przekroczyło granicę, która zdaniem Raula Hilberga radykalnie oddziela świadków Zagłady od jej sprawców.

Statystyki Grabowskiego mówią też o innym, niezmiernie ważnym zjawisku. Ocalało w powiecie Dąbrowa Tarnowska 38 Żydów. Oczywiście także i tej danej przyporządkowana jest jakaś ciemna liczba przypadków ocalenia, które nie zostały nigdzie zapisane. W rozdziale „Sprawiedliwi”, poświęconym dąbrowskim ratującym, autor zwraca jednak uwagę na kilka spraw. Zasadniczą – dla piszącej te słowa – jest ukazanie różnicy między piśmiennictwem polskim i zachodnim jeśli idzie o obraz stosunków polsko-żydowskich. Na Zachodzie chętnie akcentuje się wrogość lub co najwyżej obojętność Polaków wobec Żydów. W Polsce natomiast od lat, a ze szczególnym nasileniem w ostatnich czasach, mówi się głównie o bohaterstwie ratujących, z tendencją do uogólniania ich postawy na cały naród. Mówi się wiele o karze śmierci grożącej za przechowywanie Żydów, wskazuje i czci ofiary tego poświęcenia dla żydowskich współobywateli. Istotnie, poświęcenie to było w najwyższym stopniu heroiczne, a zagrożenie związane z pomaganiem Żydom – straszne, zupełnie niewspółmierne z zagrożeniem wynikającym z nielegalnego handlu czy uboju zwierząt, także przecież obłożonych przez okupanta karą główną.

Grabowski zastanawia się, czemu zatem nikt nie zdaje pytania, skąd tak wielkie ryzyko pomocy żydowskim sąsiadom. Odpowiedź jest bowiem brutalna i bardzo odległa od sztandarowych tez obrońców narodowej niewinności, a brzmi – z powodu sąsiadów polskich. Zarówno „Judenjagd”, a także wcześniejsze prace Grabowskiego i badaczy z kręgu Centrum Badań nad Zagładą Żydów, jak i odsądzane od czci i wiary „Złote żniwa” Grossów potwierdzają tezę, postawioną w latach 80. przez Gutmana i Krakowskiego: bez pomocy Polaków Niemcy nie byliby w stanie wyłapać Żydów ukrytych po domach, stodołach, piwnicach na węgiel czy ziemniaki, leśnych ziemiankach i szałasach. Książka Grabowskiego zmusza do pogodzenia się z tym obrazem. Podobnie jak z obrazem mieszkańców wsi i miasteczek, bynajmniej nie ze społecznego marginesu, jak się to próbuje wmawiać szerszej opinii, wyciągających Żydów z kryjówek po to, by ich ograbić i wydać na śmierć. Niemieckim żandarmom albo policjantom – czyli innym Polakom.

Uświadomienie sobie natury zagrożenia czyhającego na tych, którzy ratowali Żydów, w jeszcze wyraźniejszym świetle stawia ich bohaterstwo. Musieli bowiem złamać nie tylko niemieckie prawo – co w innych kwestiach było wszak zjawiskiem dość powszechnym i na ogół przynoszącym szacunek – ale wystąpić przeciwko przynajmniej części własnej wspólnoty, która pomagania Żydom po prostu nie akceptowała. Czyż zatem nie jest nadużyciem przypisywanie ich heroizmu szerszemu ogółowi, niesprecyzowanemu Narodowi Polskiemu, pod którym może się podpisać każdy, także ten, kto dzisiaj ze wszystkich sił stara się przeczyć odkrywanym przez historyków faktom?
„Zajęcie postawy nonkonformistycznej jest przywilejem mniejszości” – pisze Grabowski. Byłoby zbawienne dla naszej publicznej debaty, aby ci, którzy powołują się na zasługi tej mniejszości, nie tracili z oczu tego, co w tym samym czasie robiła większość.

Anna Pawlikowska

Zobacz też: O Polakach zabijających Żydów 
                  Zagłada na polskiej wsi 
                  Judenjagd i krytycy
 

 Jan Grabowski, "Judenjagd". Polowanie na Żydów 1942 – 1945. Studium dziejów pewnego powiatu, wyd. Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Warszawa 2011.

do druku

poleć stronę