Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Recenzje »

Wolbromskie wypominki

Anna Pawlikowska


19-12-2012 / AP

 Niewielka książeczka Ireneusza Cieślika i Krzysztofa Kocjana, pomyślana jako monografia żydowskiej wspólnoty tego miasteczka leżącego na północnym skraju Małopolski, jest właściwie kamieniem nagrobnym wolbromskich Żydów.


 Autorzy przeprowadzili dogłębną kwerendę starając się zarysować możliwie dokładny obraz narodzin, rozwoju i zagłady wolbromskiego żydostwa. Jego początków Cieślik i Kocjan doszukują się u zarania miejscowości, czyli w XIV wieku, choć pierwsze źródło wskazujące na istnienie w Wolbromiu „ludności żydowskiej zobowiązanej do płacenia podatku” pochodzi z XVI w. Historia wolbromskiej wspólnoty liczy zatem co najmniej 450 lat.

I choć autorzy pomieścili ją na niespełna sześćdziesięciu stronach (w tym liczne zdjęcia), wydaje się uzasadnione przekonanie, że ich praca może stanowić model dla lokalnych badaczy żydowskich dziejów swoich miejscowości. Dowiadujemy się zatem, jak kształtowała się gmina wolbromska – co przy okazji pozwala poznać struktury żydowskiej samorządności w dawnej Rzeczpospolitej, poznajemy nazwiska najbardziej znanych wolbromskich rabinów, losy tutejszych żydowskich poborowych carskiej armii, możemy też przestudiować listę nazwisk Żydów mieszkających w Wolbromiu w 1791 r.

Oczywiście im płytsze wody minionych wieków, tym więcej informacji znajdują badacze w archiwach. Tematyczne ich uporządkowanie pozwala na wyraziste zarysowanie kluczowych zagadnień – jak żydowska oświata, obyczajowość, dominujące tradycje religijne i wzajemne relacje w zróżnicowanym środowisku gminy wolbromskiej.

Ciekawym rozdziałem jest szczytowy okres rozwoju wolbromskiego żydostwa, dwudziestolecie międzywojenne, będący wszakże ostatnim akordem tego rozwoju. Wolbrom był w tym czasie prawdziwym polskim sztetlem, ze wspólnotą żydowską przekraczającą 50 procent mieszkańców. Po raz pierwszy w dziejach Żydzi zyskali realny wpływ na administrację miasta, uzyskując zarówno spory udział w radzie, jak i stanowisko wiceburmistrza. Rozwijały się żydowskie towarzystwa sportowe, kulturalne, działały partie polityczne i organizacje syjonistyczne, a także cechy rzemieślnicze. Autorzy zauważają, że stosunki polsko-żydowskie, całkiem dobre w początkach lat 30., ulegały stopniowemu pogarszaniu w miarę nasilania się kryzysu ekonomicznego i narastania nastrojów faszystowskich w kraju.

Zagłada wolbromskich Żydów jest najdłuższym rozdziałem książki. Autorzy opisują zarówno udział żydowskich wolbromian w kampanii wrześniowej, jak i szybko nasilające się represje niemieckich okupantów wobec Żydów w mieście, powstanie Judenratu, potem getta, a w końcu jego likwidację – co jest synonimem wymordowania mieszkających w nim ludzi. Potem, jak w wielu polskich miejscowościach, także i w Wolbromiu niemal do końca okupacji odbywało się „polowanie na Żydów” – Judenjagdt (wg określenia prof. J. Grabowskiego). Autorzy wyliczają zarówno Polaków z Wolbromia i okolic, którzy zostali zamordowani za ukrywanie Żydów, jak i tych nielicznych ukrywających się, którym udało się przeżyć. Przeżyła też grupa żydowskich uciekinierów do ZSRR. Do miasta po wojnie powróciło zaledwie sześć osób, które zarejestrowały się jako Żydzi. Było to jednak już zupełnie inne, obce miasto. W 1948 roku nie został w nim już ani jeden Żyd.

Kamienie nagrobne są często jedynym źródłem wiedzy o narodzinach i śmierci osób, których już do dawna nie ma między nami. Książkę Cieślika i Kocjana zamyka lista wolbromskich ofiar Zagłady, zestawiona na podstawie księgi pamiątkowej „Wolbrom Irenu” i rejestrów Yad Vashem. Niektóre z wymienionych tu osób mają twarze, wydobyte ze starych fotografii, o niektórych można się czegoś dowiedzieć z zamieszczonych pod tekstem przypisów.

W Wolbromiu na miejscu żydowskiego cmentarza stoi pomnik ofiar Holokaustu, wzniesiony w 1988 r. na miejscu wcześniejszego, zniszczonego w latach 60. Po synagodze nie został ślad, w domu modlitwy jest magazyn. Teraz jednak wolbromscy Żydzi zostali nareszcie upamiętnieni także i tym dziełem, trwalszym od spiżu.

 

do druku

poleć stronę