Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Studia i dokumenty »

Papieski dokument o radości, odpowiedzialności i dialogu


27-11-2013 / AP

  W wtorek w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej przedstawiono adhortację apostolską zatytułowaną „Evangelii Gaudium” (Radość Ewangelii). W oficjalnym polskim tłumaczeniu tego pierwszego programowego dokumentu autorstwa papieża Franciszkowi internauci zauważyli istotne odstępstwa od oryginalnego tekstu.


Adhortacja została napisana po hiszpańsku. Można w niej znaleźć wszystkie wielkie tematy, które papieża poruszał od dnia swego wyboru 13 marca: od konieczności reformowania kościelnych struktur Kościoła po troskę o ubogich oraz osoby przebywające „na peryferiach” i potrzebę wewnętrznego nawrócenia ludzi Kościoła.

Papieska adhortacja składa się ze wstępu, pięciu rozdziałów i kończy się zawierzeniem dzieła nowej ewangelizacji Matce Bożej. Ojciec Święty podkreślił, iż jego dokument odwołuje się przede wszystkim do nauki II Soboru Watykańskiego, zawartej zwłaszcza w Konstytucji dogmatycznej "Lumen gentium".

Wstępne rozdziały stanowią teologiczną wykładnię radości. Papież Franciszek wzywa wszystkich ochrzczonych, aby ożywiani Duchem Świętym głosili i świadczyli z radością o miłości Jezusa. Uważa, że trzeba „odzyskać pierwotną świeżości Ewangelii”. Nie można "więzić Jezusa w nudnych schematach" – przestrzega papież. Jego zdaniem konieczne jest "duszpasterskie i misyjne nawrócenie, które nie może zostawić rzeczy takimi, jakie są". Papież pisze: "Od chwili, gdy zostałem wezwany, by żyć tym, o co proszę innych, muszę również myśleć o nawróceniu papiestwa. Jako Biskup Rzymu, winienem pozostać otwarty na sugestie dotyczące sprawowania mojej posługi, aby uczynić ją bardziej wierną znaczeniu, jakie Jezus Chrystus chciał jej nadać, oraz aktualnym potrzebom ewangelizacji" (n. 32). Dodaje, iż papiestwo oraz centralne struktury Kościoła powszechnego muszą posłuchać ewangelicznego wezwania do nawrócenia.

Franciszek wskazuje na potrzebę większej kolegialności, a w tym kontekście zmianie muszą ulec nawyki, które nie są bezpośrednio związane z Ewangelią, lecz są "zakorzenione w historii". Podkreśla potrzebę docenienia odpowiedzialności świeckich, by nie byli pomijani przy podejmowaniu decyzji i krytykuje przesadny klerykalizm. Wskazuje na konieczność bardziej wyrazistej obecności kobiet w Kościele, zwłaszcza tam gdzie są podejmowane ważne decyzje.

Papież wskazuje, że Kościół musi być otwarty, gościnny i miłosierny. "Także drzwi sakramentów nie powinny zamykać się z byle jakiego powodu" – stwierdza Franciszek. W jego opinii Eucharystia nie jest "nagrodą dla doskonałych", ale "wielkodusznym lekarstwem i pokarmem dla słabych".
"Często zachowujemy się jak kontrolerzy łaski, a nie jak ułatwiający. Kościół jednak nie jest urzędem celnym, jest ojcowskim domem, gdzie jest miejsce dla każdego, z jego niełatwym życiem" (n.47) – pisze papież.

W papieskim dokumencie jest też wiele praktycznych porad dla duchowieństwa. Kazania, stwierdził, muszą być krótkie i "pozytywne", nie mogą przypominać referatu czy wykładu. Należy w nich używać słów, które "rozpalają serca". Papież zaapelował, by w kazaniach unikać "czystego moralizatorstwa i indoktrynacji".

Cytując Ojców Kościoła: „«Jak w niebezpieczeństwie pożaru, biegniemy szukać wody, aby go ugasić, […] podobnie gdyby z naszej słomy powstał płomień grzechu i z tego powodu bylibyśmy poruszeni, jeżeli nadarzy się nam okazja do spełnienia dzieła miłosierdzia, cieszmy się z tego dzieła, tak jakby było ono źródłem, które zostaje nam dane, abyśmy ugasili pożar»” – papież zauważa następnie: „Jest to przesłanie tak jasne, tak bezpośrednie, tak proste i wymowne, że żadna kościelna hermeneutyka nie ma prawa go relatywizować. Refleksja Kościoła nad tymi tekstami nie powinna ich zaciemniać lub osłabiać ich zachęcającego sensu, ale raczej pomóc przyjąć je jako własne z odwagą i zapałem. Dlaczego komplikować to, co jest tak proste?” (194)

Nowa ewangelizacja domaga się także dialogu. Obejmuje on wymiar relacji z państwem i społeczeństwem, światem nauki, stosunków z chrześcijanami innych wyznań, relacji z judaizmem. Papież przestrzega przed pojednawczym synkretyzmem, który "stałby się w gruncie rzeczy totalitaryzmem tych, którzy zamierzając się pojednać, nie zważają na odmienne przekonania i uzurpują sobie prawo bycia panami wartości, które reprezentują. Prawdziwe otwarcie zakłada pozostanie wiernym swoim najgłębszym przekonaniom, z jasną i radosną tożsamością, ale «otwarcie na zrozumienie ich u innych» i «będąc świadomym, że dialog może wzbogacić każdego»".

Papież dostrzegając znaczenie dialogu z wyznawcami islamu apeluje o zapewnienie wolności religijnej chrześcijanom mieszkającym w krajach zdominowanych przez islam. Przestrzega też przed wrogimi uogólnieniami. Przeciwstawia się też próbom ograniczenia wolności religijnej przez „agresywny sekularyzm”.

W swojej adhortacji papież przywołuje „opcję na rzecz ubogich”, która przez lata stanowiła przedmiot sporu pomiędzy Stolicą Apostolską (zwłaszcza w czasie pontyfikatu Jana Pawła II) a południowoamerykańskimi duchownymi reprezentującymi „teologię wyzwolenia”. Krytykuje obecny system gospodarczy i wiarę w samoregulujące prawa rynku, które nie są w stanie stworzyć większej sprawiedliwości i uczestnictwa społeczeństwa w życiu gospodarczym. "W celu utrzymania stylu życia wykluczającego innych, albo żeby móc entuzjazmować się tym egoistycznym ideałem, rozwinęła się globalizacja obojętności" (n. 54) – ubolewa papież. Przestrzega też przed unikaniem odpowiedzialności za ubogich, widocznej także w Kościele: „Nikt nie może mówić, że stoi z dala od ubogich, ponieważ jego życiowe wybory wiążą się ze skupieniem uwagi na innych sprawach. Często spotykamy się z tym usprawiedliwieniem w środowiskach akademickich, przedsiębiorców lub profesjonalistów, a nawet w środowiskach kościelnych”. (201)

Krytykuje "rozpowszechnioną korupcję oraz unikanie płacenia podatków, które przyjęły rozmiary światowe. Żądza władzy i posiadania nie zna granic" (n. 56). Zaznacza, że "Papież kocha wszystkich, bogatych i ubogich, ale w imię Chrystusa ma obowiązek przypominać, że bogaci powinni pomagać ubogim, szanować ich i promować. Wzywam was do bezinteresownej solidarności oraz do powrotu ekonomii i finansów do etyki sprzyjającej człowiekowi" (n. 58). Powtarza: "pragnę Kościoła ubogiego dla ubogich. Oni mogą nas wiele nauczyć. Oprócz uczestnictwa w sensus fidei, dzięki własnym cierpieniom znają Chrystusa cierpiącego. Jest rzeczą konieczną, abyśmy wszyscy pozwolili się przez nich ewangelizować" (n. 198). Zaznacza, że nikt nie może czuć się wyłączony z troski o ubogich i o sprawiedliwość społeczną. "Proszę Pana, by obdarzył nas politykami, którym rzeczywiście leży na sercu dobro społeczeństwa, ludu, życie ubogich! Jest rzeczą nieodzowną, by rządzący i władza finansowa podnieśli wzrok i poszerzyli swoje perspektywy, by postarali się, aby godna praca, oświata i opieka zdrowotna były dostępne dla wszystkich obywateli" (n. 205) – stwierdza papież.

W rozdziale zatytułowanym „Troszczyć się o kruchość” papież bieże w obronę „bezdomnych, narkomanów, uchodźców, ludy tubylcze, coraz bardziej samotne i opuszczone osoby w podeszłym wieku”, a także ofiary handlu ludźmi, w tym ofiary niewolniczej prostytucji. Odnosi się tu także do życia dzieci nienarodzonych, nazywając je „najbardziej bezbronnymi i niewinnymi ze wszystkich” (213). Odrzuca określanie postawy Kościoła wobec nienarodzonych dzieci jako „czegoś ideologicznego, obskuranckiego i konserwatywnego”. Papież podkreśla, że „każda ludzka istota jest (...) celem samym w sobie, i nigdy nie jest środkiem do rozwiązania innych trudności. Jeśli obalimy to przekonanie, nie ma solidnych i trwałych fundamentów do obrony praw człowieka, które byłyby zawsze uzależnione od korzyści zmieniających się rządów”. Zapowiada, że „nie powinno się oczekiwać, że Kościół zmieni swoją postawę w tej kwestii. Chcę być całkowicie uczciwy w tym względzie” – podkreśla papież. Ale dodaje też: „Jednak prawdą jest również, że uczyniliśmy niewiele, aby odpowiednio pomagać i towarzyszyć kobietom znajdującym się w bardzo ciężkiej sytuacji, w której aborcja jawi się im jako szybkie rozwiązanie w ich głębokiej udręce, szczególnie gdy rozwijające się w nich życie zaistniało w wyniku gwałtu lub w kontekście krańcowego ubóstwa. Któż może nie zrozumieć tak bolesnych sytuacji?” (214)

Wzywając w mocnych słowach także do ochrony naturalnego środowiska człowieka papież zauważa: „My, wszyscy chrześcijanie, niepozorni i mali, lecz mocni w miłości Bożej – jak św. Franciszek z Asyżu – jesteśmy powołani do zatroszczenia się o kruchość ludu i świata, w którym żyjemy” (216).

Kolejny rozdział – o dobru wspólnym – zawiera niezmiernie ważną konstatację, iż rzeczywistość jest ważniejsza od idei, a całość przewyższa część. „Tak więc nie należy być zbytnio obsesyjnym na punkcie spraw ograniczonych i szczegółowych. Trzeba zawsze poszerzać spojrzenie, by rozpoznać większe dobro, przynoszące korzyści wszystkim. Ale trzeba to czynić, unikając pokusy ucieczki, wykorzenienia” – stwierdza Franciszek (235). W następnych paragrafach mowa jest o dialogu społecznym, a także o dialogu między wiarą, rozumem i nauką. Zauważa papież: „Kościół nie ma zamiaru powstrzymywać wspaniałego postępu nauki. Przeciwnie, raduje się z tego i korzysta, uznając olbrzymi potencjał, jakim Bóg obdarzył ludzki umysł. Gdy postęp nauk, pozostając przy wymogach akademickich na polu ich specyficznego przedmiotu, czyni oczywistym jakiś określony wynik, którego rozum nie może zanegować, wiara temu nie przeczy. Tym bardziej wierzący nie mogą domagać się, aby opinia naukowa, która im się podoba, a która nawet nie została dostatecznie potwierdzona, zyskała wartość dogmatu wiary” (243). Odnosi się następnie do dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego, wolności religijnej; osobny paragraf poświęcony jest także relacjom z judaizmem. „Dialog i przyjaźń z synami Izraela stanowi część życia uczniów Jezusa. Serdeczne uczucie, jakie się pogłębiło, skłania nas szczerze i gorzko do odczuwania przykrości z powodu strasznych prześladowań, których byli i są przedmiotem, szczególnie z powodu tych, w których uczestniczą lub uczestniczyli chrześcijanie” – pisze papież (248).

Cały piąty rozdział adhortacji mówi o duchu nowej ewangelizacji i podkreśla m.in. „duchową przyjemność bycia Ludem Bożym”. Także i tu znalazło się wezwanie, by chrześcijanie odrzuciwszy „wspólnotowe środki ochronne” pozwalające im „zachować dystans w stosunku do istoty ludzkiej udręki, (...) rzeczywiście chcieli wejść w kontakt z konkretnym życiem innych i poznali moc czułości” (270).

Adhortacja kończy się rozdziałem rozwijającym teologię maryjną oraz modlitwą do Maryi , "Gwiazdy ewangelizacji".

Wkrótce po opublikowaniu w KAI polskiego przekładu adhortacji pojawiły się spostrzeżenia dotyczące znamiennych rozbieżności między tym przekładem a oryginalnym tekstem. Dotyczą one między innymi roli biskupów (paragraf 31), gdzie polski tekst głosi, że biskup „w pewnych okolicznościach powinien iść za ludem, by pomóc tym, którzy zostali z tyłu, ponieważ jest pasterzem swojej owczarni, jego węch pozwala mu rozpoznać nowe drogi”. Różnica jest znaczna,gdyż papież napisał, że biskup czasem powinien iść za ludem gdyż to lud – a nie węch biskupa! – posiada zdolność rozpoznawania nowych dróg. W tym samym punkcie podmieniono także dbałość o „dojrzałość mechanizmów uczestnictwa zaproponowanych przez Kodeks Prawa Kanonicznego” na „dbałość o dojrzałość wiernych” do tychże mechanizmów. (Za KAI, „Tygodnikiem Powszechnym” i portalami społecznościowymi)

do druku

poleć stronę