Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Sylwa »

Naziści i ich powojenne kariery


04-07-2013 / MF

Z raportu "Die Rosenburg" – opracowanego na zlecenie niemieckiego Ministerstwa Sprawiedliwości – wynika, że sędziowie i prokuratorzy, którzy w czasach II wojny światowej współtworzyli aparat represji, po wojnie pozostali bezkarni. Badania komisji historyków ujawniły bulwersujące przykłady karier kontynuowanych nawet kilkadziesiąt lat po wojnie.


Hans Globke (fot. WikimediaCommons)

Hans Globke (fot. WikimediaCommons)

Autorzy raportu "Die Rosenburg" ("Rosenburg" to powojenna siedziba Ministerstwa Sprawiedliwości RFN w Bonn) zaznaczają, że po zakończeniu wojny niemal żaden sędzia, wydający w czasach III Rzeszy niesprawiedliwe wyroki, nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Badania komisji historyków, która przygotowała raport, ujawniły bulwersujące przykłady karier kontynuowanych nawet kilkadziesiąt lat po wojnie. Podczas procesów norymberskich w 1947 roku okupacyjne władze amerykańskie skazały na karę dożywotniego więzienia jedynie sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w latach 1941-1942, Franza Schlegelbergera. Jednak nawet on – ze względu na zły stan zdrowia – wyszedł na wolność już w styczniu 1951 roku.

Jednym z najbardziej zaskakujących przykładów jest kariera Hansa Globke na wysokich szczeblach państwowych RFN – w latach 1953-1963 pełnił funkcję sekretarza stanu Konrada Adenauera, czyli szarej eminencji urzędu kanclerskiego. Był współtwórcą i komentatorem norymberskich "ustaw rasowych" z 1935 roku, z których pochodzi zdanie: "Obca krew to krew, która nie jest niemiecką, ani też nie jest z nią spokrewniona – w Europie to zawsze Żydzi i Cyganie". Protesty przeciwko Globkemu nie przynosiły żadnego skutku, a Adenauer niezachwianie obstawał przy swoim podwładnym.

W latach 1963-1969 grupa prokuratorów w Berlinie Zachodnim przygotowała dokumentację w celu pociągnięcia do odpowiedzialności karnej kilkuset funkcjonariuszy Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), odpowiedzialnych za planowanie i nadzorowanie zbrodni hitlerowskich m. in. w Polsce. Jednak już w kilka dni po rozpoczęciu procesu, w maju 1969 r., sprawę zamknięto. Okazało się, że w wyniku ostatniej reformy kodeksu karnego doszło do zmian blokujących możliwość oskarżania grupy sprawców.

Sprawa przeszła do historii niemieckiego sądownictwa jako tzw. "wpadka Brandta", ponieważ miała miejsce za rządów socjaldemokraty Willy’ego Brandta – jednego z największych zwolenników denazyfikacji. Przypuszcza się, że "wpadka" została zaplanowana przez grupę byłych nazistów, urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości RFN, którzy "przemycili" do projektu nowelizacji ustawy zapisy korzystne dla hitlerowskich zbrodniarzy. Przez "wpadkę" przed sądem nie stanął nigdy Bruno Streckenbach, szef działu kadr w RSHA, organizator szwadronów śmierci, tzw. "oddziałów specjalnych" ("Sonderkommandos") na terenach zajmowanych przez Wehrmacht. Prokuratura postawiła mu zarzut spowodowania śmierci co najmniej miliona osób. Streckenbach spędził życie w Hamburgu, gdzie zmarł w 1977 roku.

Także Wernera Besta – zastępcę Reinharda Heydricha, szefa RSHA- zachodnioniemiecka prokuratura oskarżyła w 1972 roku w Berlinie o zamordowanie co najmniej 8723 Polaków. Jednak w tym samym roku postępowanie zostało zawieszone, ponieważ "oskarżony ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie brać udziału w procesie". 10 lat później proces został umorzony. Best zmarł w 1989 roku – dokumentacja śledztwa w jego przypadku waży 800 kilogramów, akt oskarżenia liczył tysiąc stron.

Kary uniknął także Hans-Joachim Rehse (zmarły w 1969 roku), sędzia, który orzekał m. in. wyroki śmierci w Volksgerichtshof (Trybunał Ludowy). Volksgerichtshof, sąd specjalny do sądzenia przeciwników politycznych pod kierownictwem Rolanda Freislera, był de facto narzędziem mordów sądowych. W latach 1934-1945 Trybunał skazał 18 tys. osób, w tym m. in. członków dysydenckiej organizacji studenckiej "Biała Róża", oraz uczestników zamachu na Hitlera z lipca 1944 roku. Wyroki śmierci wykonano na 5200 osobach.

Rehse w 1967 roku stanął przed sądem w Berlinie. W dokumentacji aktu oskarżenia znajdowało się 231 podpisanych przez niego – wspólnie z Freislerem – wyroków. W pierwszej instancji sąd w Berlinie uznał go w lipcu 1967 za "pomocnika Freislera" i skazał na pięć lat pozbawienia wolności. Jednak w drugiej instancji Rehse został uniewinniony.

Wolfgang Fränkel (zmarły w 2010 roku) był od marca do lipca 1962 roku prokuratorem generalnym RFN. W czasie wojny przyczynił się do orzeczenia kary śmierci w ok. 30 przypadkach m. in. polskiego robotnika przymusowego, który w prywatnej rozmowie poddał w wątpliwość to, że Hitler opanuje całą Europę. Fränkel przyczynił się też do skazania na śmierć złodzieja damskiej torebki – wyrok był tak surowy, że nawet prezes Trybunału Ludowego Roland Freisler prosił o jego uchylenie ze względu na niską szkodliwość czynu i ograniczenie umysłowe przestępcy. Fränkel jednak nie ustąpił.

Kandydatura Fränkela na prokuratora generalnego RFN była po latach przedmiotem wielu dyskusji, również politycznych. Mimo to Bundestag i Bundesrat zatwierdziły go na tym stanowisku, nie dopatrując się w postępowaniu sędziego i prokuratora żadnych uchybień. Dopiero po ujawnieniu przez NRD dokumentów dotyczących jego działalności w czasie III Rzeszy zdecydowano, że musi pójść na przedwczesną emeryturę. (za "Onetem")

do druku

poleć stronę