Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Sylwa »

Rocznica powstania w Sobiborze


16-10-2013 / AP

 W poniedziałek w Sobiborze (Lubelskie) odbyły się obchody 70. rocznicy wybuchu powstania w obozie. Wzięli w nim udział ocalali byli więźniowie tego niemieckiego obozu zagłady. Przywódca powstania, żydowski oficer Armii Czerwonej, zmarł w zapomnieniu w Rostowie nad Donem w 1990 r.


Aleksander Aronowicz Peczerski, przywódca buntu w Sobiborze /fot. Internet

Aleksander Aronowicz Peczerski, przywódca buntu w Sobiborze /fot. Internet

 Uczestnicy tamtego powstania, byli więźniowie obozu Filip Białowicz, Tomasz Blatt i Jules Schelvis zostali odznaczeni przez Prezydenta RP Krzyżami Oficerskimi Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za męstwo i bohaterską postawę podczas powstania i za wybitne zasługi w działalności na rzecz zachowania pamięci o Holokauście. Wszyscy oni po wojnie spisali swoje przeżycia z Sobiboru, z powstania, ucieczki i ocalenia a ich wspomnienia są najważniejszymi dokumentami i źródłem wiedzy o funkcjonowaniu tego obozu zagłady.

"14 października o godz. 17 my więźniowie fabryki śmierci z Sobiboru, zniewoleni, niewiarygodnie zmęczeni, torturowani z dnia na dzień, zdołaliśmy stanąć oko w oko z wrogiem" – powiedział Tomasz Blatt.
Wspominał słowa jednego z głównych przywódców powstania Saszy Peczerskiego, który powiedział wtedy do buntowników, że jeśli któryś cudem przeżyje tę wojnę, to jego obowiązkiem jest powiedzieć światu o tej zbrodni. "A ja się modliłem: Boże daj mi przeżyć, a ja powiem. I opowiadam, opowiadam i opowiadam" – dodał.
Jego zdaniem historia Sobiboru jest tak nieprawdopodobna i przerażająca, że musi być ciągle powtarzana, "bo inaczej z czasem zblednie w pamięci i wiarygodności". "My walczyliśmy nożem, siekierą, łopatą i modlitwą. Znamy siłę automatycznej broni. To prawda, że siła fizyczna jest bardzo ważna, ale siła ducha jest ważniejsza" – powiedział Blatt.

Bialowitz, który jako 16-latek trafił do Sobiboru wraz z rodzeństwem, wspominał, jak trudno było mu żegnać się z bliskimi. "Pamiętam jak moja siostrzenica podeszła, aby mnie uściskać, miała tylko siedem lat, ale już wiedziała, że umrze" – wspominał.

Wiceminister kultury Piotr Żuchowski przekazał Holenderce Lies Caransa kopię plakietki identyfikacyjnej jej 7-letniego brata, więźnia obozu w Sobiborze. Metalowa plakietka (z nazwiskiem i datą urodzenia) 7-letniego Davida Zaka z Holandii została znaleziona podczas prac archeologicznych, w miejscu palenia zwłok na terenie obozu. Chłopiec został przywieziony do Sobiboru z obozu przejściowego w Holandii, a plakietkę najprawdopodobniej zrobili mu rodzice na wypadek, gdyby się zgubił.

Za wszystkich pomordowanych w Sobiborze ludzi modlili się: naczelny rabin Polski Michael Schudrich, prawosławny arcybiskup lubelski i chełmski Abel, biskup siedlecki Zbigniew Kiernikowski, biskup pomocniczy lubelski Mieczysław Cisło oraz proboszcz lubelskiej parafii ewangelicko – augsburskiej Grzegorz Brudny.
W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele władz i ambasad państw, których obywatele zginęli w Sobiborze – m.in. Izraela, Królestwa Niderlandów, Słowacji. Obecnych było kilkuset młodych ludzi z Izraela i Polski. Uczestnicy uroczystości zapalali znicze przy Grobie Ofiar obozu a także zwiedzali wystawę plenerową poświęconą historii obozu w Sobiborze, przygotowaną przez Muzeum na Majdanku.

Obóz zagłady w Sobiborze powstał w 1942 r. w ramach "Akcji Reinhardt", której celem była zagłada ludności żydowskiej. Liczba wszystkich jego ofiar nie jest znana. Szacuje się, że od marca 1942 r. do października 1943 r. Niemcy wymordowali co najmniej 250 tys. Żydów pochodzących głównie z Polski, ale też z innych krajów Europy. Więźniowie byli mordowani głównie w komorach gazowych, tuż po przywiezieniu do obozu.
14 października 1943 r. w obozie wybuchł zbrojny bunt. Zabitych wtedy zostało 11 esesmanów i kilku strażników ukraińskich. Podczas walk i na polach minowych otaczających obóz zginęło około 80 więźniów. Ponad 300 uciekło, ale wielu nich Niemcy schwytali w pościgu i rozstrzelali. Ostatecznie tylko około 50 uciekinierów dożyło do końca wojny. Konsekwencją buntu żydowskich więźniów była decyzja o likwidacji obozu. Pod koniec 1943 r. hitlerowcy zniszczyli obóz i zasadzili las.

Przywódcą powstania był oficer Armii Czerwonej, Aleksander Peczerski, syn żydowskiego adwokata z Ukrainy. Cudem ocalał, gdy ranny w bitwie pod Wiaźmą dostał się w ręce Niemców, którzy sowieckich Żydów na ogół natychmiast likwidowali. Pod koniec września 1943 r. znalazł sę w Sobiborze wraz grupą żołnierzy Armii Czerwonej. Plan masowej ucieczki z obozu był przygotowywany przez więźniów Sobiboru już wcześniej, jednak jego pomysłem było wymordowanie esesmanów i zdobycie broni. Peczerskiemu też uczestnicy buntu zawdzięczają jego sukces.

Po ucieczce z obozu Peczerski skierował się w stronę lini frontu i po kilkutygodniowym ukrywaniu się w lesie dołączył na terenie Białorusi do oddziału sowieckich partyzantów. Po zajęciu tych terenów przez Armię Czerwoną jako „zdrajca ojczyzny” – jak wszyscy, którzy dostali się do niemieckiej niewoli – został skierowany do karnego batalionu. Dosłużył się w nim stopnia kapitana i ponownie został ranny.

Na podstawie jego relacji złożonej w 1943 r. powstała pierwsza historia buntu w Sobiborze, opracowanie P. Antokolskiego i W. Kawerina „Wosstanije w Sobiborje", włączone do opublikowanej w 1946 r. w USA „Czarnej Księgi” Grossa i Erenburga, a później przez lata zakazane przez sowiecką cenzurę.

Los samego Peczerskiego też nie był łatwy. Po powrocie do Rostowa nad Donem, gdzie mieszkał przed wojną, na skutek antysemickich czystek stalinowskich przez wiele lat nie mógł znaleźć pracy i był na utrzymaniu żony. W końcu, po śmierci Stalina, udało mu się dostać posadę ślusarza w fabryce maszyn rolniczych. Władze nie zgodziły się na jego udział jako świadka w procesie norymberskim, nie otrzymał też zgody na wyjazd do USA na premierę filmu "Ucieczka z Sobiboru" w 1987 roku. Grający Peczerskiego aktor został wówczas nagrodzony Złotym Globem. W 1963 r. zeznawał natomiast w moskiewskim procesie jedenastu ukraińskich strażników z Sobiboru, skazanych ostatecznie na karę śmierci.
Sasza Peczerski w wielu 81 lat zmarł jako zapomniany bohater w 1990 r. w Rostowie nad Donem, gdzie został pochowany.

do druku

poleć stronę