Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Punkt widzenia »

Jan XXIII – święty bez cudu

Anna Pawlikowska


30-09-2013 / AP

 W komentarzach dotyczących ogłoszenia przez konsystorz daty kanonizacji dwóch papieży – Jana XXIII i Jana Pawła II – radość z powodu ostatecznego wyniesienia na ołtarze Karola Wojtyły przesłania przełomowe wydarzenie, jakim jest rezygnacja z uznania cudu za pośrednictwem Giuseppe Roncallego.


W styczniu 1963 r. papież Jan XXIII został ogłoszony <i>człowiekiem roku</i> przez tygodnik <i>The Time</i> /fot. Internet

W styczniu 1963 r. papież Jan XXIII został ogłoszony człowiekiem roku przez tygodnik The Time /fot. Internet

 Czytamy w notatce PAP: „W przypadku Jana XXIII Franciszek uczynił zaś wyjątek; zgodził się na kanonizację bez wymaganego do niej zgodnie z przepisami kościelnymi cudu uzdrowienia, przypisywanego jego wstawiennictwu. Wystarczył jeden przypadek cudu, wybrany do beatyfikacji w 2000 roku”. Nie jest to informacja precyzyjna, bowiem nie tyle „przepisy kościelne” wymagają potwierdzonego w procesie kanonizacyjnym cudu, ile stało się to od 1975 r. „ustaloną praktyką” (słownik portalu Opoka.pl). Nie jest ona też nowa – pierwszy raz wiadomość o takiej decyzji papieża Franciszka pojawiła się w lipcu tego roku.

Sprawa jest jednak o wiele poważniejsza, niż wskazuje na to lekki ton agencyjnej noty. Jak bowiem podkreślał w 2005 r. ówczesny podsekretarz Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych ks. Michele Di Ruberto, „tylko [cuda] mogą być przedmiotem weryfikacji”. I tłumaczył dalej: „Stwierdzenie heroiczności cnót kandydata na podstawie zebranych dowodów, zeznań świadków, pogłębionych badań historyczno-krytycznych czy oceny teologicznej, łącznie z osiągnięciem moralnej pewności sformułowania sądu w danej sprawie, zawsze może się okazać błędne, gdyż my jako ludzie możemy się mylić". I dopiero cud, "którego może dokonać tylko sam nieomylny Bóg, jest Jego darem, znakiem pewności objawienia, mającego za zadanie uwielbienie Go i wzmocnienie naszej wiary, a przy tym cud jest także potwierdzeniem świętości osoby kandydującej do tego miana".

Kościół do cudów będących warunkiem kanonizacji przywiązuje zatem wielką wagę. Ich naukowej weryfikacji dokonuje specjalna Rada Lekarska, mająca zdecydowanie niekonfesyjny charakter – należą do niej zarówno lekarze-katolicy, jak i ateiści czy wyznawcy innych religii. Beatyfikacji Edyty Stein, św. Benedykty od Krzyża, dokonano na podstawie cudu uzdrowienia potwierdzonego świadectwem lekarza-Żyda.

Jako najwyższy prawodawca w Kościele papież może podjąć decyzję o kanonizacji bez cudu, zgodnie z formułą „scientia certa” (pewność wiedzy), jest to jednak wydarzenie bez precedensu. Kanonizacja Maksymiliana Kolbego – powszechnie uznawanego za świętego – czekała do 1982 r., do chwili uznania go przez Jana Pawła II za męczennika (nie potrzeba wtedy uznania cudu), mimo że beatyfikowany był jako wyznawca. Matka Teresa nie została ogłoszona świętą pomimo petycji podpisanej przez wielu kardynałów, dopóki przed Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych nie potwierdzono cudu za jej wstawiennictwem.

Ks. Stanisław Oder, postulator procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II, nie krył konsternacji. „Nas może zaskakiwać ten krok, jednak za nim stoi refleksja i modlitwa papieża, które doprowadziły go do tej decyzji. I ten sposób decyzji może nieść z sobą duchowe owoce i przyczynić się dla dobra dusz" – mówił w lipcu ks. Oder, niejako upewniając samego siebie, że wszystko jest w porządku. Nalegania, by uznać papieża-Polaka świętym „już”, santo subito, rozbrzmiewały wszak od dnia jego pogrzebu, ale zielone światło dla zakończenia wszelkich procedur dało dopiero uznanie uzdrowienia chorej na raka Kostarykanki. Ogłoszenie terminu uroczystości kanonizacyjnych (27 kwietnia) odbiło się w mediach potężnym echem.

Mimo tak przemożnej tradycji dotychczasowych procesów kanonizacyjnych papież Franciszek zrezygnował z tego wymogu wobec „dobrego papieża Jana”, jak Włosi nazywali Giuseppe Roncallego. Wystarczyła „aura świętości” i fama signorum, opinia o znakach. Potwierdził to sam papież Franciszek podczas obchodów 50. rocznicy śmierci Jana XXIII: 
- Pięćdziesiąt lat po jego śmierci, mądre i ojcowskie kierownictwo papieża Jana i jego umiłowanie tradycji Kościoła oraz świadomość stałej potrzeby jego nieustannego dostosowania się do aktualnych potrzeb, prorocza intuicja zwołania Soboru Watykańskiego II i ofiarowanie swego życia za jego pomyślny wynik, pozostają kamieniami milowymi w historii Kościoła XX wieku i jako jaśniejące światło na oczekującej nas drodze – powiedział Franciszek 3 czerwca br.

Zatem to Sobór jest ową „aurą” i „znakiem”. W rzeczy samej tak się powszechnie przyjmuje – w środowiskach katolickich tradycjonalistów już od lipca trwa przerzucanie się argumentami, iż był on agentem KGB i/lub masonem, czego dowodzi właśnie zwołanie Soboru. Z drugiej strony kościelnej sceny adwokaci diabła przywołują fakt podpisania przez Ronacallego w 1962 r. dokumentu „Instructio De Modo Procendendi In Causis Sollicitationis, uznawanego – niesłusznie – za tajną gwarancję bezpieczeństwa dla duchownych oskarżanych o przestępstwa seksualne.

Można mieć wszakże nadzieję, że kanonizacja Jana XXII na kilkanaście miesięcy przed pięćdziesiątą rocznicą zakończenia Soboru Watykańskiego II będzie niejako pieczęcią zamykającą „okres posoborowy”. Czas bowiem – zgodnie z dostrzeżoną przez nowego świętego zasadą aggiornamento – na nowy sobór.

do druku

poleć stronę