Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Punkt widzenia »

Po wypowiedzi arcybiskupa

Anna Pawlikowska


09-10-2013 / AP

 Arcybiskup Michalik powinien złożyć dymisję. Tylko w ten sposób mógłby naprawić zło, które wyrządził Kościołowi. Dymisja hierarchy dałaby wyraźny sygnał, że żadnej relatywizacji w sprawach odpowiedzialności za pedofilię być nie może.


Wszystko jedno – lapsus, czy freudowska pomyłka. Arcybiskup udowodniłby, że Kościół naprawdę poważnie traktuje zagadnienie, o którym on ośmielił się w ten sposób wypowiedzieć. Oczywiście, osoby próbujące sobie poradzić z traumą molestowania w dzieciństwie z pewnością poczuły się jego wypowiedzią mocno dotknięte – ale to chyba jednak Kościół poniósł największe straty na skutek rzekomego „lapsusu” arcybiskupa.
Zastanawia mnie jednak logika przeprosin i tłumaczenia tej wypowiedzi. – W tej chwili, kiedy trwa zebranie plenarne i mówimy między innymi o problemie pedofilii, nie może być żadnych znaków zapytania, żadnych niepewnych interpretacji – mówił na specjalnej konferencji prasowej ksiądz Józef Kloch, rzecznik KEP. A ksiądz arcybiskup tłumacząc się dodał: – Człowiek trochę myśli o tym zebraniu, nagle pytanie, nagle niedopowiedzenie...

Otóż to. Nasuwa się pytanie, w jakim duchu rozważana była kwestia księżowskiej pedofilii podczas owego plenum, skoro w pierwszym odruchu abp Michalik winę za tego rodzaju czyny zwalił na rozwodników i na ich zagubione dzieci. Podejrzewam, że ze zbitki dwóch medialnych tematów – sprawy dwóch polskich duchownych na Dominikanie oraz instrukcji duszpasterskiej jednej z niemieckich diecezji, w której (wbrew zaleceniom Katechizmu) rozluźniony ma zostać rygor odsunięcia od sakramentów rozwiedzionych osób pozostających w powtórnym związku – polscy biskupi in gremio wysnuli właśnie takie wnioski, jakie w nieoszlifowanej postaci wydostały się na świat z ust przewodniczącego KEP.

Być może nieszczęsny „lapsus” uchroni nas od kolejnego listu naszych pasterzy, w którym podstawowe pojęcia zostaną poddane reinterpretacji zamieniającej je ostatecznie we własne przeciwieństwo. Tak stało się chociażby ze słowem „dialog” w ostatnim liście Episkopatu Polski. Można się było z niego dowiedzieć, że jeśli Jan Paweł II był „papieżem dialogu”, to wyłącznie w kontekście „dialogu z Bogiem”, zaś podstawową zasadą „prawdziwego dialogu” jest unikanie kompromisu.

Zgorszenie zatem, które sprawił arcybiskup Michalik, być może powstrzyma Episkopat od dalszych wysiłków umysłowych mających wskazać wiernym „prawdziwych” winowajców księżowskiej pedofilii. Nie zmienia to faktu, że jego rezygnacja byłaby nie tylko pożądanym gestem, ale też wyrazem roztropności. Oto bowiem media przypomniały postawę przemyskiego metropolity sprzed dwunastu lat, gdy w słowach pełnych zawoalowanych kalumnii wobec oskarżających kobiet bronił proboszcza z Tylawy, przez trzydzieści lat molestującego dziewczynki w swojej parafii. W świetle tego, co dziś wiemy o problemie pedofilii w ogóle, a wśród duchownych w szczególności, było to zachowanie haniebne, za które arcybiskup Michalik nigdy mieszkańców Podkarpacia nie przeprosił. Czy papież Franciszek uzna, że sprawa obrony proboszcza z Tylawy przez arcybiskupa się przedawniła?

do druku

poleć stronę