Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Niepewne istnienie Dawida Apfelbauma

Gazeta Wyborcza


20-04-2008 / AP

W rocznicę powstania w getcie warszawskim IPN wydał ulotkę. Wśród bohaterów żydowskiego oporu wymienił nazwisko człowieka, co do którego historycy spierają się czy... w ogóle istniał.


W rocznicę powstania w getcie warszawskim IPN wydał ulotkę. Wśród bohaterów żydowskiego oporu wymienił nazwisko człowieka, co do którego historycy spierają się czy... w ogóle istniał.

"Odważni na szlaku Machabeuszy" – to ulotka, którą Instytut Pamięci Narodowej przygotował w 65. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim. Kolportowana jest w całym kraju. W Lublinie pracownicy IPN rozdają ją młodzieży w czasie spotkań w szkołach. "(...) 19 kwietnia 1943 roku rozpoczęła się ostateczna likwidacja getta" – czytamy w ulotce – "Znając już zamiary niemieckie, nasi współobywatele wyznania mojżeszowego, skupieni w Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) oraz Żydowskim Związku Wojskowym (ŻZW), wzorem walecznych Machabeuszy z okresu starożytnego Izraela chwycili za broń". I dalej: "Kilkuset bojowników, dowodzonych przez Mordechaja Anielewicza, Antka Cukiermana, Marka Edelmana, Dawida Apfelbauma i innych, mając przeciw sobie okupującą Europę armię niemiecką, podjęło heroiczną, pozbawioną szans na zwycięstwo walkę".

Spór dotyczy Dawida Apfelbauma. W ulotce jest jedynym przedstawicielem ŻZW (obok ŻOB był najważniejszą organizacją konspiracyjną getta). Na temat związku założonego przez żydowskich syjonistów – rewizjonistów zachowało się bardzo mało źródeł. Imię Apfelbauma od czterech lat nosi skwer na Warszawskiej Woli. Popularna Wikipedia informuje, że był on porucznikiem Wojska Polskiego, jednym z założycieli i dowódców ŻZW i że zginął w pierwszych dniach powstania. Uruchomiony zaś przez stołeczny samorząd portal, poświęcony powstaniu w getcie, podkreśla, że "Apfelbaum już w 1939 r. skontaktował się ze swoim wojskowym, przełożonym Henrykiem Iwańskim ps. "Bystry" z Korpusu Bezpieczeństwa AK [zmarł w 1978 r. – red.], aby utworzyć militarną organizację wojskową w getcie, podporządkowaną Delegaturze Rządu na Kraj".

Tymczasem według dr. Dariusza Libionki, szefa działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku i pracownika Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, Dawid Apfelbaum nie tylko nie był dowódcą Żydowskiego Związku Wojskowego, ale najprawdopodobniej... nigdy nie istniał. Lubelski naukowiec wspólnie z Laurence Weinbaumem, wykładowcą izraelskiego College of Judea and Samaria w Ariel, zbadał, szukając materiałów o Apfelbaumie, archiwa kilku instytucji w Polsce i Izraelu, przeanalizował też kilkadziesiąt relacji. Wnioski badaczy opublikował m.in. wiosną ubiegłego roku miesięcznik "Więź".

- Dawid Apfelbaum funkcjonuje w wielu publikacjach jako bohater żydowskiego ruchu oporu. Ale okazuje się, że informacje źródłowe o tej postaci pochodzą z wąskiego kręgu Polaków, którzy twierdzili, że współpracowali z ŻZW – mówi Libionka. – Wśród nich kluczową rolę do wykreowania mitu Apefalbauma spełnili Henryk Iwański i Tadeusz Bednarczyk. To hochsztaplerzy. Okazuje się, sam Iwański nigdy nie był w AK, nie miał stopnia oficerskiego. Twierdził, że walczył w powstaniu w getcie, gdzie zginęli jego brat i syn. Opowiadał przy tym o swojej bliskiej konspiracyjnej współpracy z Apfelbaumem. Tymczasem jest szereg dokumentów, które wskazują, że Iwański w powstaniu udziału w ogóle nie brał. Przez lata w PRL w swoich relacjach kreował się i był kreowany przez historyków na bohatera. Natomiast jeżeli chodzi o Apfelbauma, nie ma żadnych dowodów na to, że w 1939 r. był w Wojsku Polskim. Co do jego rzekomego udziału w organizacji ŻZW w getcie – nie wspomina o nim żadna relacja żydowska. A Emanuel Ringelblum – twórca konspiracyjnego archiwum w getcie – pisząc o tej organizacji stwierdza, że jej dowódcą był Paweł Frenkel. Stąd pominięcie jego nazwiska w ulotce IPN uważam za dowód niekompetencji pracowników tej instytucji.

Tekst, który znalazł się w druku IPN, przygotował Marcin Urynowicz z centrali instytutu: – Nie zajmowałem się naukowo Dawidem Apfelbaumem. Emocjonalny miejscami tekst dr. Libionki i Weinbauma jest mi znamy. Inne zdanie na ten temat ma np. dr August Grabski z Żydowskiego Instytutu Historycznego: – Uznałem, że sprawa nie jest rozstrzygnięta jednoznacznie, a że nazwisko Apfelbauma pojawia się w wielu publikacjach, stwierdziłem, że umieszczę je w swoim tekście.

Dr August Grabski, Żydowski Instytut Historyczny: – Rzeczywiście o to, czy Dawid Apfelbaum istniał, toczy się wśród historyków spór. Dr. Libionce udało się podważyć wiarygodność wielu polskich relacji dotyczących Żydowskiego Związku Wojskowego, w tym Henryka Iwańskiego. Ja jednak akurat skłaniam się ku opinii, że Apfelbaum był realną postacią. Są wskazujące na to poszlaki – przed wojną w Warszawie mieszkał dziennikarz o tym imieniu i nazwisku. Pracował w radykalnie prawicowej gazecie syjonistów żydowskich. Sa też relacje, które mówią o Żydzie, niejakim Jabłońskim, który dostarczał do getta broń. Myślę, że można go utożsamiać z Apfelbaumem. W końcu to nazwisko wymienia też Janusz Ketling Szemley, działacz konspiracyjny, który współpracował z Żydowskim Związkiem Wojskowym. Natomiast niewątpliwym błędem ze strony IPN było pominięcie w ulotce nazwiska Pawła Frenkla, co do którego historycy nie mają żądnych wątpliwości, że był realnym dowódcą ŻZW.

Andrzej Arseniuk, rzecznik IPN: – Nie zamierzamy się tłumaczyć. Odnoszę wrażenie, że życiowym celem pana Libionki jest wyszukiwanie haków na instytut.
Libionka: – Nerwowa reakcja na krytykę kojarzy mi się z kultowym tekstem z filmu Stanisława Barei: "Podejrzenia panów są całkowicie bezpodstawne. Ta pani weszła w tym kożuchu i w nim wychodzi".
Urynowicz: – Przyznaję, że nie wspomniałem o Frenklu ze względu na ograniczenia związane z miejscem w ulotce. Byłoby lepiej, gdyby się w niej znalazł.

Źródło: Paweł P. Reszka, IPN pisze o dowódcy, który nie istniał?, „Gazeta Wyborcza”  nr 93. 5703, 19 -20 kwietnia 2008.

do druku

poleć stronę